Chcę wszystko i nie chcę niczego

Nie wiem czego chcę. Dwa węże patrzą na mnie oczami królika. Nie mogę się przed nimi schować, prześlizgują się z łóżka do przedpokoju, zza płaszczy do kuchni, spod stołu do lodowatej łazienki. Jest mi gorąco. Nic już nie pomaga.

Chcę wszystko i nie chcę niczego, chcę być prezydentem, chcę jechać do Indii, chcę być szamanem albo chirurgiem, chcę mieszkać w Buenos, chcę nie chcieć niczego. Chcę spać.

Chcę tylko być w jego objęciu.

Chcę być osobna. Nie chcę nic ani nikogo posiadać. Chcę być pojedyncza, bez bagażu. Nie znoszę podróżować z bagażem. No chyba, że mogłabym jednak być cyganką i jeździć taborem po świecie, ale wtedy to innego, tabor to nie jest bagaż. Kiedy jestem cyganką, to mogę wyjść z mojego wozu tak jak stoję, zostawić wszystko i iść w świat.

Chcę tylko być pod kocem. W swoim domu przeniesionym gdzie indziej. Chcę wyjść i nie wrócić. Chcę nie chcieć niczego.