czytelnia

Czego dowiedziałam się o moim pisaniu – opowieść Adeli Uchmańskiej

Wychodzę z kamienicy. Zapomniałam zupełnie jak upalny jest dzisiaj dzień. Przypomina mi o tym jednak słońce, które od razu oślepia oczy.  Na ulicach wita mnie tłum.  Niedzielne popołudnie sprzyja spacerom po starym mieście Krakowa. Idę zatłoczoną uliczką i patrzę na mijających mnie ludzi. Czuję, jakbym była w innej czasoprzestrzeni – czas płynie wolniej, przestaję słyszeć odgłosy ulicy, wszystko widzę jakby z daleka. W głowie roi się od przemyśleń na temat tego czego doświadczyłam przez ostatnie trzy dni. „Oni nie rozumieją.” myślę. Skąd by mieli rozumieć?

Idę dalej. Rozglądam się, podziwiam zielone liście drzew, kolorowe fasady budynków, próbuję poczuć każdą płytkę uliczki, na której pewnie rozgrywało się wiele niesamowitych historii. Czuję, jakby ktoś zdjął z moich oczu klapki. Zaczynam dostrzegać nowe rzeczy, a każdy szczegół nabiera zupełnie innego znaczenia. Próbuję wzrokiem i głową ogarnąć to, co dzieje się zarówno we mnie, jak i wokół. Z każdym kolejnym krokiem rośnie uśmiech. Ludzie pewnie zastanawiają się, do kogo się tak uśmiecham. A do siebie – bo czuję, że dostałam właśnie wolność.

Od kolejnych myśli moja głowa staje się coraz cięższa, w końcu dopada zmęczenie. Dostaję jednak zastrzyku energii – muszę szybko podzielić się odczuciami, które inaczej mnie rozerwą. Siadam na  zniszczonej już brązowej ławce, która skryta jest w cieniu drzew. Odwracam się. Koleżanka z kursu uśmiecha się do mnie. W jej błyszczących zielonych oczach widzę zrozumienie, kiedy opowiadam o pisaniu. Zaczynamy dzielić się wrażeniami, opowiadać sobie o tym czego się nauczyłyśmy, jaki mamy mętlik i co to wszystko zmieni w nas, w naszym pisaniu. Jedna opowiada – druga rytmicznie kiwa głową. Tak, mamy tak samo. Otworzyły się w nas pewne drzwi, teraz trzeba sprawdzić co się za nimi kryje. 

Udowodniłam sobie po raz kolejny, że pisanie jest czymś, co chcę robić.

Ci, którzy uświadomili sobie co sprawia im przyjemność, dobrze wiedzą, jak bardzo istotna jest taka wiedza. Odkryłam też, że można pisać inaczej, niż robiłam to do tej pory. Co więcej dowiedziałam się, że ja jestem w stanie inaczej przelać moje myśli na papier. Nie muszę być wcale zamknięta w znanych mi schematach. Mogę spokojnie się rozwijać i dążyć różnymi ścieżkami. Uświadomiłam sobie, ile możliwości jest przede mną. Chcę teraz próbować różnych smaków pisania, aby wybrać sobie ten, który najbardziej mi odpowiada. Odkryłam również, że pisanie to niekoniecznie tylko siedzenie przed komputerem/notesem i czekanie na oświecenie. Tworzenie to praca, struktura, organizacja. To ciągłe chodzenie z notesem, spisywanie pomysłów, obserwacji, inne spojrzenie na to, co Cię otacza. To rozrysowanie mapy myśli, wypisanie każdego szczegółu, wczucie się w odbiorcę. Podczas kursu uświadomiono mi, że w pisaniu niekoniecznie jest tak, że siadasz i w pięć minut masz gotowy tekst. Nie oznacza to jednak, że chwilowy brak „mocy” skreśla możliwości stworzenia czegoś. Wręcz przeciwnie, dzięki odpowiedniej organizacji, poradzę sobie pomimo problemów z weną. Zauważyłam też, jak bardzo brakuje mi romantyczności w pisaniu. Doceniam w tekście ten charakterystyczny smak, harmonię i spokój. Chcę czytać książki nie puszczając z dłoni ołówka, zaznaczając zdania, które potem przed długi czas we mnie zostają.

Wieczorem jadę pociągiem do domu i w końcu czuję, że mogę odetchnąć. Moje ciało się rozluźnia, a ja, patrząc w ciemną otchłań za szybą, czuję dumę. Nie tylko z powodu tego, co udało mi się stworzyć. Cieszę się, że podjęłam w życiu kolejne wyzwanie, że zdobyłam nowe doświadczenie. Praca nad sobą, słuchanie krytyki, otworzenie się na innych ze swoją twórczością – to jak stanie nago na scenie przed parotysięcznym tłumem. Na tyle stresuję się tymi sytuacjami, że bałam się, że pokona mnie wstyd. Tak bardzo się jednak myliłam – mogłam liczyć na wsparcie, a nie na oceniające spojrzenia. Otrzymywałam krytykę, dzięki której od razu łapałam długopis aby poprawić błędy, zamiast skrywać się w kącie i płakać. Nauczyłam się uczyć. Nauczyłam się reagować i poprawiać.  Przede wszystkim jednak znów zrobiłam krok wprzód pomimo moich obaw. Dałam im kopniaka i nie dałam dojść do słowa. A teraz piszę już trzeci tekst w przeciągu dwóch dni. Bo wiem, że mogę.

Adela Uchmańska

teksty Adeli możesz znaleźć na stronie http://jednookonamaroko.pl

ps. Adela była uczestnikiem Kursu pisania o podróżach W DRODZE

2 komentarze

  1. Ha! trochę jakbym czytała o sobie :)

    „Ci, którzy uświadomili sobie co sprawia im przyjemność, dobrze wiedzą, jak bardzo istotna jest taka wiedza. ” dokładnie tak! i wtedy jest więcej odwagi w środku do tego, by za tą przyjemnością faktycznie pójść.

    Wszystkiego dobrego Adelo!

  2. Bardzo wzruszyłam się czytając ten tekst… Podoba mi się 👍

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.