czytelnia

DLACZEGO O MAŁY WŁOS MOJE PISARSKIE MARZENIE MIAŁO SIĘ NIE SPEŁNIĆ – artykuł Agnieszki Zielińskiej

Ekscytacja! Niepewność… Rezygnacja.

Otworzyłam maila od Marii z informacją i zaproszeniem do publikowania na jej stronie w czasie lata w ramach otwartej czytelni.

„Wow!” Ależ byłoby niesamowicie zobaczyć swój tekst na jej stronie! Koniecznie muszę wysłać swoje zgłoszenie, przecież zawsze chciałam pisać. A teraz pojawia się taka niepowtarzalna okazja!

Moja ekscytacja nie trwała jednak zbyt długo. 

Chwilę po niej, jak tylko pierwsze myśli przebiegły po krętych ścieżkach mojego mózgu pojawiła się najpierw ledwie zauważalna nutka niepewności.

Zaczęła cichutki śpiew o braku doświadczenia w pisaniu, nijakim warsztacie i czy aby nie zapomniałam, że ja jeszcze nigdy, nigdzie niczego nie opublikowałam. Bo przecież nie mam czego publikować… Zero tekstów, brak własnego bloga.

Faktycznie, może mam jakieś niespełnione pisarskie tęsknoty, ale to nie daje mi przecież prawa do publikowania czegokolwiek.

Nutka niepewności zaczęła zmieniać się najpierw w delikatną serenadkę z coraz to głośniejszym i bardziej donośnymi dźwiękami przypominającymi mi o braku kompetencji.

Z czasem była to już prawdziwa symfonia, która rozbrzmiewała w mojej głowie coraz intensywniej i dawała mi do zrozumienia, żebym nawet nie śmiała myśleć o czymś takim jak pisanie. O  publikowaniu nie wspominając.

Coraz dobitniej pojawiały się myśli o braku doświadczenia, nijakim stylu, żadnym  warsztacie. 

Sam fakt, że śmiałam pomyśleć o czymś takim był niewybaczalnym naruszeniem konwencji, którą sama sobie narzuciłam. Głosiła ona, że publikować mogą tylko osoby znane, mające doświadczenie i takie, które mają coś ważnego do powiedzenia.

Zrezygnuj czym prędzej! Porzuć tę myśl i nie pozwól jej zamienić się w czyn! To są sprawy nie dla ciebie i dla własnego dobra nie próbuj robić czegokolwiek w tej sprawie! Nic dobrego nie wyniknie z faktu, że to co napiszesz ujrzy światło dzienne.

O nie! Tym razem nie pozwolę, aby znów nie spełnić swojego marzenia. Nie chcę kolejny raz czuć zawodu i frustracji, że nie zrobiłam kroku, że skończyło się na myśli, a nie podjęłam działania. I co z tego, że czuję strach, że ktoś przeczyta mój tekst i może się on nie spodobać? Może i zostanie skrytykowany. Ale przecież to, co piszę nie musi podobać się wszystkim.

Przecież pragnienie pisanie noszę w sobie odkąd pamiętam. Trudno mi dokładnie określić kiedy się pojawiało, ale  z całą pewnością są to czasy bardzo odległe.

Odkąd sięgam pamięcią uwielbiałam czytać. Najpierw wręcz zamęczałam moją mamę prośbami o czytanie mi bajek i przeróżnych historyjek. Jednak wciąż było mi mało i mama nie była w stanie zapewnić mi zadawalającej mnie ilości przeczytanych książeczek. Dlatego postanowiłam nauczyć się czytać i zanim trafiłam do szkoły sama zaspokajałam swoje czytelnicze potrzeby. Wtedy też pojawiły się próby pisania. Ot, krótkie historyjki, potem wiersze – często o niespełnionej miłości  – i czasem jakieś opowiadania.

Wszystkie teksty trafiały do szuflady bez cienia nadziei na to, że ktoś kiedyś je przeczyta. Na samą myśl, że mogłabym zostać wyśmiana i skrytykowana, za tę pożal się Boże twórczość, przychodziła mi ochota schować je jeszcze głębiej, a najlepiej wyrzucić, spalić, zniszczyć.

Tak oto marzenia z dzieciństwa pozostały marzeniami, a ja nie zostałam sławną pisarką, czy poetką. Jednak marzenia potrafią upomnieć się o siebie w najmniej oczekiwanym momencie. Uśpione, budzą  się i domagają spełnienia.

Tym momentem dla mojego pisarskiego marzenia był mail od Marii o możliwości publikowania w Letniej Czytelni.

I choć znów pojawiły się myśli sprzed lat, tym razem to ja stałam się ich dyrygentem i nie pozwoliłam im na samowolną grę. Wzięłam w ryzy te rozbrykane melodie skaczące w mojej głowie i pokierowałam je tam, gdzie od dawna chciałam dotrzeć.

Do napisania i pokazania światu mojego własnego tekstu.  Wiem, że nie jest jeszcze na miarę literackiego Nobla, ale i tak jestem dumna i szczęśliwa.  

Dziś spełniałam swoje marzenie – i to jest najważniejsze!

Agnieszka Zielińska

www.przestrzenzmian.pl

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.