czytelnia

Dobra i zła literatura – Anna Kopaczewska

„Jak to jest możliwe, że tą książką zachwyca się tyle osób, tylko nie ja? Czy naprawdę nikt nie widzi jej niedociągnięć? Właśnie z ich powodu tak ciężko mi się ją czytało. Mimo dużego potencjału jest słabo napisana. Jakim więc cudem inni połykają ją w kilka godzin i są tacy nią zaaferowani? A może coś jest ze mną nie tak? Może ja się zwyczajnie czepiam? Przecież każdy ma inny gust i czego innego oczekuje od literatury. W końcu kto powiedział, że „dobra” książka będzie podobać się każdemu, albo że nie można zachwycić się „złą” książką? A co to w ogóle znaczy dobra i zła książka? A ja? Czego ja szukam w literaturze?” 

Jeśli jakość spotkań autorskich można oceniać na podstawie ilości pytań w głowie, z jakimi się z nich wychodzi, to mogę śmiało powiedzieć, że brałam niedawno udział w świetnym spotkaniu pisarskim, i to z debiutującą autorką! Burzy szalejącej pośród moich myśli  jeszcze długo nie mogłam uciszyć. No bo jak to jest z tą „dobrą” i „złą” literaturą? Prędzej czy później każdy pisarz i każda pisarka stanie przed tym pytaniem. I kompletnie nieistotne jest, czy znajdzie na nie obiektywną odpowiedź. Ważne, że musi samodzielnie uporać się ze swoimi wewnętrznymi definicjami. 

Czego szukasz w literaturze?

Na pewno padną tu różne odpowiedzi. Ja szukam zachwytu: nad bohaterami, strukturą książki, fabułą, wartką akcją, językiem, atmosferą, ideą, czy też umiejętnościami pisarskimi autora lub autorki.
W zależności od tego, w jakim jestem akurat momencie życia, szukam rozrywki, chwili zapomnienia, inspiracji albo refleksji. Często, kiedy chodzę między bibliotecznymi regałami, wybieram książki intuicyjnie. Nagle dostrzegam nazwisko na boku książki. Sięgam po nią, czytam opis i już wiem, że intuicja po raz kolejny dobrze mną pokierowała; że tego właśnie mi potrzeba. Lubię to uczucie, kiedy zamykam przeczytaną książkę i uśmiecham się pod nosem, bo znalazłam w niej coś, co mnie zaskoczyło, zachwyciło lub zmusiło do refleksji. To znaczy, że wniosła coś wartościowego do mojego życia.  Wtedy zwykle czekam dłuższą chwilę, zanim ją przetrawię w sobie i będę gotowa na rozpoczęcie kolejnej. 

Dobra i zła literatura, czyli jaka?

Jak więc ocenić, czy książka jest „dobra” czy „zła”? Skoro każdy z nas ma inne wobec literatury oczekiwania, szuka innych rodzajów książek. Wiadomo, że o gustach się nie dyskutuje. Dla jednych spełnieniem potrzeb będzie skandynawski kryminał, dla drugich książka obyczajowa z happy endem, a dla trzecich poradnik efektywnego blogowania. Jak więc porównać ze sobą tak rozbieżne gatunkowo i merytorycznie książki? No nie da się, zwyczajnie się nie da!  Dlatego sprawdza się tu moja osobista definicja, która głosi, że jeśli książka spełniła twoje oczekiwania, to znaczy, że jest to dobra książka, dobra dla ciebie. I nie ma znaczenia, czy wrzucimy do jednego worka różne gatunki literackie, czy zamkniemy się w rozważaniach nad jednym, wybranym gatunkiem. Istotne jest to, czy książka spełniła twoje potrzeby.

No a co z warsztatem pisarskim? 

Przychodzi w końcu taki moment, kiedy trzeba zadać sobie pytanie, czy umiejętności pisarskie wpływają na ocenę książki? Przyznam, że sfrustrowałam się okrutnie moim odkryciem. Otóż dla wielu ludzi nie ma żadnego znaczenia, czy opisy miejsc w książce zachwycają, czy dialogi są napisane naturalnie i wiarygodnie, czy bohaterzy są „z krwi i kości”, czy styl autora bądź autorki przykuwa naszą uwagę, czy w tekście są błędy gramatyczne, stylistyczne i wszelkie inne. Ważne jest dla nich to, czy książka „ich porwała”, a więc czy w momencie czytania udało im się zapomnieć o świecie na zewnątrz. Są jednak i tacy, dla których czytanie jest przyjemnością intelektualną. Oni dostrzegą w książce każdy jej walor i każde niedociągnięcie. Nawet, jeśli książka ma duży potencjał, jej czytanie będzie im szło jak po grudzie; będą zgrzytać zębami i wywracać oczami przy każdym drętwym opisie, sztucznym dialogu, czy mało wiarygodnym bohaterze. Słabo napisanej książce nie uda się „porwać” za sobą „takiego” czytelnika. „Takiego”, czyli tego, który dużo czyta i wie (albo chociażby intuicyjnie czuje), czy książka jest napisana poprawnie. 

Warto więc odpowiedzieć sobie na pytanie „Dla kogo i po co piszę?”. Dla siebie i własnej satysfakcji z posiadania książki na półce, czy dla czytelnika, któremu chcę przekazać coś ważnego i osobistego? Uprzedzę tylko twoje rozważania i dodam, że każda odpowiedź jest właściwa. Ważne, aby twoja motywacja była przemyślana, bo jeśli piszesz dla czytelnika, warto dbać o swój warsztat pisarski. Warsztat bogaty w narzędzia pomoże ci jaśniej i efektywniej przekazać twoje myśli i literackie zamierzenia. Jestem przekonana, że świadome żonglowanie umiejętnościami pisarskimi zapewni twojemu czytelnikowi jeszcze więcej przyjemności z czytania a tobie dostarczy jeszcze więcej przyjemności w trakcie pisania książki.

Anna Kopaczewska

trenerski FB

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.