czytelnia

Krótki przewodnik po scenach erotycznych – Anna Kopaczewska

Zanim zaczęłam stukać w klawiaturę laptopa, żeby ułożyć w tekst przemyślenia o pisaniu scen erotycznych, przeszukałam Internet w poszukiwaniu informacji. Byłam ciekawa, co inni sądzą na ten temat.  Znalazłam sporo artykułów, dzięki którym poczułam się spokojna. Okazało się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Przede wszystkim przestań panikować.

Kiedy w twojej głowie zrodziła się myśl o fizycznym zbliżeniu bohaterów, zapewne automatycznie włączyła ci się czerwona lampka. „Ale jak to, mam opisać seks? Ale jak? Nie, nie, odpada. Nie dam rady! Nie umiem!”. Spokojnie.  Najpierw odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego się boisz? Wstydzisz się pisać o seksie? A może zwyczajnie nie wiesz, jak się do tego zabrać? Wstyd odłóż na bok. Potraktuj ten opis jak wyzwanie. To scena jak każda inna. W końcu pisarz czy pisarka ciągle „walczą” ze słowami, obrazami, emocjami, które próbują przelać na papier. Czym pisanie o seksie miałoby różnić się od pisania o pościgu, kłótni, marzeniach? Przejdźmy do kwestii technicznych.

Pisać szczegółowo czy metaforycznie? 

Odpowiedź brzmi „Ani tak, ani tak”. Jeśli będziesz pisać zbyt szczegółowo, skupiając się wyłącznie na kolejnych czynnościach bohaterów, osiągniesz wulgarny, pornograficzny efekt. Jeśli opiszesz seks wyłącznie metaforycznie, wyjdzie z tego nudna, kiczowata, romantyczna scena.  Tajemnica tkwi w harmonii. Nie unikniesz zobrazowania tego, co robią bohaterowie. Użyj do tego słów, które wydają ci się naturalne. Pisz tak, jak piszesz każdą inną scenę, czyli używając słów, którymi myślisz. Nie sil się na sztuczną wzniosłość ani na wymuszoną wulgarność. Pomyśl, co chcesz pokazać tą sceną a słowa zaczną same układać się w wersy. I pamiętaj, że seks to emocje! Pokaż psychikę bohaterów! W końcu seks zaczyna się w głowie, prawda? To nie tylko fizyczne zbliżenie, ale także cała gama emocji: pożądanie, zmysłowość, niecierpliwość, napięcie, radość, niepewność, przyjemność, a może także ból i lęk? Pomyśl o tym i na tym się skup, pokaż co przeżywają bohaterowie.

Co chcesz pokazać sceną erotyczną?

To kluczowe pytanie. Celowo zadaję je na końcu, kiedy padły już pytania o to, czego się boisz/wstydzisz w erotyce oraz jakim językiem ją opisywać. Kiedy napiszesz pierwszą wersję swojej sceny, przeczytaj ją i zastanów się jeszcze raz, czemu ma ona służyć? Czy jest istotna dla akcji lub fabuły? Czy mówi coś ważnego o bohaterach? Jeśli tak, przeanalizuj ponownie język, jakim opisujesz seks. On również wiele mówi o twoich bohaterach (kim są; jaką mają osobowość, intencje, w jakiej są relacji, na ile się znają, co do siebie czują itp.) i o znaczeniu samej sceny (dlaczego chcesz pokazać seks).  A może dojdziesz do wniosku, że jest ona właściwie niepotrzebna? Wtedy wyrzuć ją bez skrupułów.

Czy zawsze musi być to seks?

W jednym z moich ukochanych filmów „Przed zachodem słońca” jest scena, w której Julie Delpy i Ethan Hawke, czyli Celine i Jesse, spotykają się po 9 latach od czasu nocy wspólnie spędzonej na wałęsaniu się po Wiedniu, rozmowach i bliskości. Obiecali sobie wtedy, że za pół roku spotkają się w umówionym miejscu. Miał to być test na to, czy ich uczucie jest czymś więcej niż tylko chwilowym uniesieniem. Do spotkania doszło dopiero 9 lat później w Paryżu. Bohaterowie mają zaledwie godzinę, żeby streścić sobie minioną dekadę z ich życia. Film kończy się sceną w mieszkaniu bohaterki. Celine gra na gitarze i śpiewa piosenkę, którą napisała po tamtej wspólnej nocy. Tańczy, opowiada o wszystkim i o niczym a w powietrzu cały czas wisi pytanie „I co będzie dalej?!”. Jest gęsto, intymnie, zmysłowo. Nie ma ani jednego pocałunku, żadnej bliskości. Jest za to mocno wyczuwalne napięcie i wyczekiwanie. Piękna scena. Okazuje się, że czasami (a może częściej niż czasami) wyobraźnię bardziej pobudza to co niedopowiedziane, nienazwane, niezasmakowane i nieprzypieczętowane; to, co jest efemeryczne, zasygnalizowane, niepewne a przez to przyciągające. Takie sceny osobiście lubię najbardziej. Pomyśl, ile i w jaki sposób można pokazać zmysłami: gestami, spojrzeniem, zapachem, słuchem, sygnałami płynącymi z ciała, emocjami, a nawet samą atmosferą. Jakie to doskonałe ćwiczenie pisarskie! Nie tylko musisz pobudzić wyobraźnię czytelników, ale przede wszystkim swoją własną! Na którąkolwiek drogę się zdecydujesz, trzymam za Ciebie kciuki. 

Anna Kopaczewska

Trenerski FB Ani

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.