czytelnia

Co łączy Neila Gaimana, Terrego Pratchetta i Douglasa Adamsa? – część II – Alina Krzemińska

czytaj część I

 

Co mógłby napisać Douglas Adams, ale Gaiman go ubiegł

Mniej więcej w tym samym czasie Gaiman napisał: „Don’t Panic: The Official Hitchhiker’s Guide to the Galaxy Companion” – książkę (niestety nie ukazała się w języku polskim) o Douglasie Adamsie i powstaniu powieści „Autostopem przez galaktykę” (angielski tytuł: „Hitchhiker’s Guide to the Galaxy”). 

„Autostopem przez galaktykę” jest napisana z charakterystycznym angielskim poczuciem humoru, który powodował, że czytając ją co chwilę wybuchałam śmiechem i zaznaczałam kolejne fragmenty. W wywiadzie Gaiman mówi: „I wtedy pomyślałem – też mógłbym coś takiego napisać”. Zgrzytnęłam zębami. Pamiętam, jak po przeczytaniu „Autostopem przez galaktykę” pomyślałam – „Jak ten facet to zrobił? To jest świetne, ale mi by się to nigdy nie udało! Ścieżkami takiego absurdu potrafię podążać jedynie z przewodnikiem, ale sama?… Nie, nie dałabym rady, zgubiłabym się i wyszła by z tego szmira.” A Gaiman?! On po prostu stwierdził – mogę. Może tłumaczy go trochę fakt, że jest anglikiem. Sama nie wiem, ale jakoś musiałam się pocieszyć. 

Wracając do wywiadu, Gaiman wpadł wtedy na pomysł powieści w angielskim stylu łączącej znaną w Anglii serię książek „Just William” o przygodach jedenastoletniego niepokornego chłopca, z historią serii horrorów „Omen” i wstępnie nazwał swoją powstającą powieść „William Antychrsyt”. Napisał około 30 stron i wysłał przyjaciołom z pytaniem, co o tym myślą. I wtedy wydarzył się „Sandman”. Gaimana pochłonęło pisanie serii komiksów i nie wracał do swojego pomysłu. 

Pewnego dnia zadzwonił telefon i głos Terrego w słuchawce powiedział:

„- Hej! Ten fragment, który mi wysłałeś, robisz coś z tym?

– Cóż, nie… piszę „Sandmana” i „Księgi Magii”, i całą resztę…

– Powiem ci co, albo sprzedaj mi pomysł i ten fragment, albo możemy napisać to razem, bo chcę się dowiedzieć co wydarzyło się dalej.”

Na co Gaiman odpowiedział:

„- Napiszemy to razem, bo nie jestem głupi.”

Pratchett był już wtedy znanym autorem, a Gaiman nie miał na koncie jeszcze żadnej powieści. Propozycja Terrego była dla niego ofertą nie do odrzucenia.

Dobry omen

Kto pierwszy, ten lepszy

To fascynujące, słuchać o powstawaniu wspólnej powieści dwójki niezwykłych pisarzy, na dodatek w czasach, gdy jeszcze nie było e-maili, a jedynie automatyczne sekretarki w telefonach, nagrywające nieodebrane połączenia na kasety, które trzeba było mozolnie przewinąć do tyłu, żeby odsłuchać treść :) 

Przyjaciele codziennie zdzwaniali się na godzinę-półtorej, śmiali się i wymyślali kolejne gagi do książki, ustalali kto się czym zajmie. Potem usiłowali prześcignąć się nawzajem, żeby zacząć pisać kolejny świetny kawałek, zanim ten drugi go podbierze. W ten sposób powstawał Dobry omen.

Gaiman opowiada, jak codziennie po pracy nad „Sandmanem” i „Księgami Magii”, o drugiej w nocy siadał do pisania kolejnego fragmentu wspólnej powieści. Około czwartej-piątej nad ranem kładł się spać, a gdy budził się koło trzynastej, czekało już na niego kolejne nagranie od Terrego – „Wstawaj, wstawaj, draniu, właśnie napisałem świetny kawałek!”

Podziel się bohaterem

Pisarze częściowo podzielili się postaciami. Na przykład, Czterej Motocykliści Apokalipsy byli Neila, ale tylko do pewnych wydarzeń w książce, wtedy przejął ich Terry. Za to dzieci to postaci głównie Terrego, ale również do chwili… 

Po ukończeniu pierwszej wersji autorzy zaczęli czytać od nowa, wprowadzać poprawki, dodawać gagi do części pisanych przez drugiego, aż… ostatecznie obaj mieli udział w tworzeniu każdej z postaci.

 

czytaj część III

Alina Krzemińska

Pisarska Przygoda

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.