czytelnia

Jak napisać dobry początek

Wiele razy odpowiadałam już na pytanie o dobry początek. Słyszałam je w różnych kontekstach, dotyczyło początku posta na blogu, rozdziału książki, opowiadania, pojedynczej sceny. Tak zasady „dobrego początku” są moim zdaniem dokładnie te same niezależenie od tego jaki tekst piszesz. 

Dobry początek tekstu to dla mnie taki, który zaciekawia czytelnika. Po prostu. Powoduje, że czytelnik chce dalej czytać. Jest więc intrygujący, wciągający. Może nęcić i delikatnie „łapać na haczyk” albo dość brutalnie od razu chwytać za gardło.

Dobry początek nie jest nudny, nie brzmi jak sto innych początków, które już znamy, nie jest banalny.

Dobry początek to taki, który nie powoduje, że następujący po nim tekst jest w 100 % przewidywalny.

Dobry początek zapowiada dokładnie tyle ile dostaniemy w tekście. Bo chyba nikt nie lubi filmów, których wszystkie najlepsze sceny były w trailerze?

Dobry początek musi być więc oryginalny, ale też dopasowany do tekstu. Kosmiczny początek i następujący po nim bardzo zwykły, poprawny tekst, to też nie jest dobra kombinacja.

Jakie początki zdecydowanie odradzam?

o pogodzie np. Był piękny wiosenny dzień.

o tym ile minęło czasu np. Dwa tygodnie później. 

wprowadzające dosłownie bohatera Klara weszła do pokoju.

opisu przestrzeni np. Pokój Klary był duży i słoneczny.

zbitkę wszystkich razem: Dwa tygodnie później był piękny wiosenny dzień. Klara weszła do pokoju, który był duży i słoneczny.

Mam nadzieję, że się śmiejesz. I że już nigdy nie napiszesz takiego początku, bo uwierz mi, dostaję teksty, które się tak zaczynają regularnie!

W jakim miejscu akcji w takim razie umieścić początek?

Uniwersalnym sposobem jest wrzucenie czytelnika w sam środek sytuacji. Od czego możesz zacząć?

od emocji np. Zacisnęła pięści. 

od dynamicznej akcji np. Odwróciła się nagle i przebiegła na czerwonym świetle. 

dźwięku, zapachu, smaku np. Ulicą wstrząsnął huk.

interakcji bohaterów np. Spojrzał na nią i zrobił krok w tył. 

zbitki wszystkich elementów: Klara zacisnęła pięści. Spojrzał na nią i zrobił krok w tył. Odwróciła się nagle i przebiegła na czerwonym świetle. Ulicą wstrząsnął huk.

To jeszcze raz, dla porównania co wolisz.

Od trzech dni padało. Piotr wyszedł na ulicę, było pusto, chodnik lśnił od deszczu.

czy

Zatrzasnął drzwi do samochodu i ruszył przed siebie. W gardle czuł rosnącą gulę. Krzyczała, ale się nie obejrzał. 

Który wolisz początek? Który bardziej cię zaciekawił, który tekst bardziej chcesz przeczytać?

Jeśli podobają ci się, tak jak mi, wersje drugie, to bardzo się cieszę! (Jeśli wolisz pierwsze, to nie ma problemu, to ok, że podobają nam się różne rzeczy). Pewnie zastanawiasz się jak to zrobić w twoim tekście.

Niezależnie jak długi jest twój tekst, czy to cały rozdział powieści czy krótki post na bloga, prześledź ile masz linijek, słów, zdań „wstępu”, czyli czegoś co miało czytelnika wprowadzać. Po prostu usuń ten fragment. Jeśli są tam istotne dla zrozumienia całości informacje, to zanotuj je i poszukaj w tekście dalej miejsca, gdzie możesz je wpleść.

Teraz zobacz o czym jest pierwsze nieusunięte zdanie. Być może już samo w sobie jest dobrym początkiem. Jeśli nie, to pomyśl jak możesz je przeformułować albo jakie dodać, żeby zainteresować czytelnika – użyj po prostu jednej z czterech kategorii, które podałam albo kombinacji kilku z nich.

Gotowe! Twój tekst ma nowy, wspaniały początek.

podpis2

6 komentarzy

  1. Barbara, cieszę się, że tekst jest dla Ciebie pomocny. W sprawie początku z Piotrem – nie chodzi o negatywne czy pozytywne emocje, tylko o emocje w ogóle. Pierwszy jest przykładem moim zdaniem banalne początku.
    Ale też myślę, że to fajnie, że podobają nam się różne rzeczy, byłoby nudno gdyby wszystkim podobało się to samo :)

  2. Bardzo pomocny tekst. Generalnie się zgadzam, że na początku trzeba wstrząsnąć czytelnikiem i zaciekawić, ale… Ale akurat ten przykład „Od trzech dni padało. Piotr wyszedł na ulicę, było pusto, chodnik lśnił od deszczu” jest zachwycający, nastrojowy, nostalgiczny, choć być może banalny.Przypomina mi haiku – widzę/wyobrażam sobie to mokre lśnienie na staromiejskiej, brukowanej ulicy. O wiele bardziej podoba mi się, niż „Zatrzasnął drzwi od samochodu i ruszył przed siebie. W gardle czuł rosnącą gulę itd”. Negatywne emocje, nie,nie chcę teraz o nich czytać, teraz odrzuciłabym tę książkę. Natomiast chciałabym poznać Piotra,skąd wyszedł,po co wyszedł, kim jest. Czy dzieje się coś fascynującego w jego życiu czy nie? Gdzie ta ulica, stary Kraków czy Siena?
    A generalnie masz rację.Trzeba zaciekawić, pytanie tylko, co kogo ciekawi?
    Oto pierwsze zdania dwóch książek, mam nadzieję, że wszyscy przyszli pisarze wiedzą z jakich.
    „Ogary poszły w las!” i „Jak się spotkali? Przypadkiem, jak wszyscy. Jak się zwali? Na co Wam ta wiadomość? Skąd przybywali? Z najbliższego miejsca. Dokąd dążyli? Alboż kto wie, dokąd dąży? Co mówili? Pan nic, Kubuś zaś… „. Biblioteka klasyki polskiej i obcej. Obie książki – lektura obowiązkowa dla przyszłych pisarzy.
    Jeszcze jedno pierwsze zdanie „Był na Żmudzi ród możny Billewiczów, od Mendoga się wywodzący, wielce skoligacony i w całym Rosieńskiem nad wszystkie inne szanowany”. Zachęca do czytania czy nie? A Sienkiewicz niezmiennie jest mistrzem Sapkowskiego.

  3. hahaha, nie bój się, sprawdzaj i poprawiaj! Cieszę się, że Ci się podoba artykuł :)

  4. A ja się aż boję sprawdzać jak u mnie ;) Super artykuł! Dziękuję :)

  5. Bardzo się cieszę i trzymam kciuki za zeszyt z poradami pisarskimi, brzmi super :)

  6. Świetny poradnik pisania początków! Aż mam ochotę zajrzeć do moich scen i zobaczyć ile razy pisałam „wersją pierwszą” a ile razy „drugą”. Policzę i dam znać! :) Ps. Tworzę mały zeszyt z poradami pisarskimi dla siebie – a więc to post idealnie w czasie :D

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.