czytelnia

NIE DRĘCZ SWOJEGO BOHATERA

Zawsze powtarzam, że w pisaniu fikcyjnych tekstów wszystko zaczyna się od bohatera.

Na kursach, kiedy pracuję indywidualnie i w Szkole Pisania Powieści tłumaczę dlaczego bohater jest tak ważny i dlaczego nawet najlepsza fabuła z niedopracowanym, papierowym bohaterem, będzie klapą. Główny bohater to ten, który działa, który jest na pierwszym planie, do którego czytelnik ma najbliżej i którego ma polubić. Jeśli stosujesz narrację pierwszoosobową, to czytelnik widzi świat jego oczami. Jeśli nie dopracujesz bohatera, nie dasz mu życia, to będzie kartonowy, niespójny, nie będzie ciekawy, słowem nikomu nie będzie się chciało o nim czytać. Pisałam już o tym, jeśli nie czytałaś/łeś, to zerknij pod te linki: Wszystko zaczyna się od bohatera i Czego nie wiesz o swoim bohaterze.

Wiesz już, że stworzenie bohatera jest ważne i może wyłapałeś bardzo ważną kwestię: Prawdziwy bohater sam opowie ci swoją historię. Nie będziesz już więcej zastanawiać się, co ma się wydarzyć dalej, bo to on będzie pchał fabułę do przodu. Jeśli masz pomysł na to o czym chcesz opowiedzieć to najpierw zastanów się komu się to przydarza, stwórz swojego bohatera.

Czasami zdarza się jednak tak, że ktoś stworzy bohatera, da mu życie i nie będzie pisał o kartonowej postaci, ale jednocześnie tak bardzo przywiązany jest do swojego pomysłu na fabułę, że zupełnie nie chce słuchać co bohatera ma mu do opowiedzenia, ani tym bardziej nie jest zainteresowany tym co bohater chce robić. Wtedy zmusza go do robienia rzeczy wymyślonych w fabule, wciska bohatera w zaplanowane z góry sytuacje, co więcej, przypisuje mu zachowania, które bohaterowi wcale nie leżą, ale są potrzebne dla rozwoju akcji w konkretnym kierunku. Co się wtedy dzieje? Bohater jest udręczony. Nawet nie zmęczony, ale właśnie udręczony, bo jak ma się czuć ktoś, komu się wmawia jak się czuje zamiast go o to zapytać i każe robić rzeczy, na które w ogóle nie ma ochoty?

Tak, jeśli nie słuchasz głosu swojego bohatera, nie zastanawiasz się, co by w tej sytuacji zrobił, nie piszesz fabuły w której zachowuje się zgodnie ze swoim charakterem, przekonaniami i zwracasz uwagi na jego emocje – dręczysz swojego bohatera. A jak się zachowuje udręczony bohater? Na początku może ci na to wszystko pozwalać, ale im dalej w las, tym bardziej będzie zniechęcony i jak aktor, któremu się nie chce, ze znudzeniem wypowiadał swoje kwestie i wywracał oczami. Będzie grał, na dodatek pewnie dość słabo, nie będzie sobą. Czy taki bohater ma szansę zafascynować czytelnika, porwać go i zachęcić do łapczywego czytania? Chyba nie muszę ci mówić, że nie.

Jeśli będziesz dręczyć swojego bohatera długo, to istnieje ryzyko, że on sobie pójdzie i zostaniesz z jego cieniem, jego konturem, czymś na kształt skóry-wydmuszki, ale możesz tego nawet nie zauważyć, bo tak bardzo będziesz pochłonięta/y pisaniem fabuły, którą sobie wymyśliłaś/łeś. I ockniesz się na końcu książki albo i nie, dowiesz się dopiero kiedy ktoś przeczyta twoją książkę i powie: fajna historia, ale bohater jakiś papierowy.

Jeśli nie chcesz dręczyć bohatera, to zacznij od pracy nad nim, potem pracy z nim, a na końcu, w trakcie pisania fabuły, którą sam może ci opowie, zwracaj na niego uwagę! To on ma być centralną postacią, to przecież jemu różne rzeczy się przydarzają i to jego reakcje pchają fabułę. Czy są z nim spójne? Czy naprawdę tak by się zachował w danej sytuacji? Czy naprawdę to by powiedział? Bezustannie to sprawdzaj i traktuj swoją książkę jako jego opowieść, a nie twoją – wtedy twój bohater będzie szczęśliwy i odwdzięczy ci się opowiadając szybciej niż będziesz w stanie pisać.

podpis2

3 komentarze

  1. No właśnie, właśnie, właśnie! Pisze Pani o bohaterach jako o żywych istotach i ja też tak to odczuwam! Czasem dialogi wymykają mi spod kontroli i piszę coś zupełnie nieplanowanego – a właściwie czasem mówię, że dialogi „same się piszą”, bo tak trochę jest. Bohaterowie sobie rozmawiają, a ja nie mam nic do tego! I to jest cudowne, mimo że nie zawsze mi się to musi podobać :) Pozdrawiam serdecznie!

  2. Ela, cieszę się, że tak to czujesz i poznawanie bohatera się dla Ciebie sprawdza :) pozdrawiam!

  3. Droga Mario,

    coś w tym jest. Jak siadam do pisania, to nie umiem z góry zaplanować sobie fabuły, to bohater, czy raczej bohaterowie pchają ją do przodu, w taki sposób, którego ja bym nigdy świadomie nie wymyśliła.

    Zgadzam się z tym, co piszesz o bohaterze – to on przede wszystkim ma prawo głosu. Zrobi jak uważa i jak podpowiada mu serce – mnie, jako autorowi, nie zawsze to musi się podobać. Ale jak tchniesz do życia prawdziwą postać, to ona sama najlepiej wie, jakby się zachowała, a jak nie.

    Pozdrawiam,
    Ela.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.