czytelnia

Podróż zwana pisaniem – artykuł Adeli Uchmańskiej

Odkąd pamiętam chciałam połączyć moje dwie największe pasje: podróże i pisanie. Pod skórą czułam, że urodziłam się po to, aby podróżować i przedstawiać świat na mapie złożonej ze słów.  I tak jak ruszasz z plecakiem, nigdy nie wiesz gdzie wylądujesz pod koniec dnia, to tak samo w pisaniu nie przewidzisz do jakiego stylu, tematyki czy umiejętności zawędrujesz.

Marzył mi się reportaż. Życie przelane na papier. Żadnej fikcji, tylko scenariusze pisane przez ludzi. Chciałam pisać o sprawach ważnych i łapać za serce. Szukać historii i wypuszczać je przez okno na oczach przechodniów.

Gdy jednak obrałam kierunek Klub Pisarski, musiałam zderzyć plany z tym, co zastałam. Wylądowałam w nowym miasteczku, gdzie wszyscy mówili w jednym, zrozumiałym dla nich języku. Czułam się jak turystka, a chciałam stać się częścią społeczności. Kolejne zadania utrudniały mi wykonywanie ich na bazie historii z podróży. Oni wszyscy piszą fikcje! Zaczęłam uczyć się tego języka, bo nie wyobrażałam sobie kolejnych miesięcy nie czując tego życia. To jak być na Kubie i nie nauczyć się salsy! Moja wyobraźnia powoli się rozbudzała i czułam że zaczynam nadążać.

Od pewnego czasu czytałam tylko non fiction. Uważałam, że prawdziwe historie bardziej wpływają na człowieka, a przez opisane na kartkach życie dowiem się o różnych kulturach i państwach. Podczas pobytu w Klubie zaczęłam jednak czytać pozycje polecane przez miejscowego speca od literatury – Marię Kulę. I przepadłam. Z następną książką zaczęłam coraz bardziej pochłaniać historie. I pomimo tego że opisane zdarzenia nie są prawdziwe, niektóre chwyciły mnie za serce równie mocno. Tak mocno, że siedziałam wieczorami i rozmyślałam o swoim życiu przez pryzmat wydarzeń bohatera. Rozpływałam się nad pysznym stylem, zwracałam uwagę na technikę i podziwiałam pracę włożoną w przygotowanie historii.

Zostałam w miasteczku na dłużej, choć nie planowałam tego. Pokochałam jednak atmosferę tego miejsca, zaczęłam kojarzyć mieszkańców a oni mnie. Pomimo codziennych trudności, zaczęło być mi tutaj dobrze.

W końcu nastąpił przełom. Maria napisała pod moim klubowym zadaniem: zaszufladkowałam Cię „podróże/reportaż”, a tu proszę! Może ty się jednak weźmiesz za fikcję? 

Wezmę się? Przecież nie po to tu przyjechałam. Choć może właśnie po to? Po odpowiedź, która wcale nie musiała być mi po drodze, aby na nią trafić? W końcu w pisaniu poznajemy także siebie samych.

Poczułam na skórze dreszcz ekscytacji. Może warto obrać nowy kierunek i zobaczyć gdzie mnie zabierze? W końcu zawsze mogę wrócić do domu – obecnego pisania, które jest mi znane i w którym mi wygodnie.

Zaczęłam bawić się fikcją.

Historie same przychodziły, bohaterowie pukali, a ja zapraszałam ich na weekend i pokazywałam miasto. Poznawaliśmy się i z tej znajomości wychodziły kolejne teksty. Teksty które lubię i które pokazują zachodzącą zmianę. W międzyczasie mieszkańcy zaczęli potrząsać mnie za ramię: ale Ty tajemniczo piszesz! Nigdy nie wiem czy to metafora, czy realny świat, ale lubię tę niejasność w tekstach. Chcę czytać dalej! 

Znienacka odwiedziła mnie też fantastyka: Chodź, sprawdziłabyś się tutaj. Nie czujesz tego?

Gdyby nie spytała, pewnie bym nie poczuła. Ale spytała. Pisanie umożliwia poznanie osób, które zmieniają twoje słowa i wiele cię uczą. Ale gdyby nie ty, może nigdy by się nie pojawili.

Stoję więc gdzieś na rozstaju dróg między reportażem, fikcją a fantastyką. Może znajdę jeszcze jedną ścieżkę, która to połączy albo pochodzę każdą drogą. Bo nawet błądzenie pozwala wrócić z bogatszym bagażem niż zakładaliśmy. I to kocham w podróżach. Że jeśli tylko pozwolisz, to cię poniosą. Nigdy nie wiesz gdzie trafisz i co się w Tobie zmieni. Dlatego podróżuję w pisaniu. I ciągle czegoś się uczę. Otwieram się przed nieznanym, choć nie zawsze jest to łatwe i obserwuję gdzie zabierają mnie słowa. Mimo że nie wiem ile jeszcze podróży przede mną, dziękuję za to co towarzyszy mi dzisiaj i nie mogę się doczekać tego co dalej. I dlatego ciebie też zachęcam do podróży zwanej pisaniem.

Adela Uchmańska

http://jednookonamaroko.pl

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.