PISARSKIE SPA NA KORFU

13 – 20 maja 2019 r.  Arillas

 

 

Wiem, że nic tak nie działa na pisanie, na motywację i nic tak nie inspiruje jak wyjazd dedykowany pisaniu. Jeśli jeszcze ten wyjazd jest w piękne miejsce i z grupą osób, które dzielą miłość do pisania, wtedy obraz jest pełen, uczestnicy piszą jak szaleni, cieszą się nawzajem swoją obecnością, pięknym miejscem i naturą, zawiązują się ważne i głębokie relacje, a strony wypełniają się tekstem same. 

W Arillas, gdzie mogę Cię zabrać, jest piękne wzgórze na które można się wspiąć, zjeść domowe lody i kupić oliwę od rolnika, z mini kapliczką do medytowania czy modlitwy. Stamtąd można zejść na plażę do Agios Stefanos, wprost w objęcia turkusowego morza. 

 

 

W Arillas czas płynie inaczej, nie ma codziennej gonitwy, nie ma tłumu turystów, nie ma deptaków, sklepików, centrów handlowych. Są wzgórza z gajami oliwnymi, zielona dolina ze strumieniem, klify, złote piaszczyste plaże i krystalicznie czyste morze. 

Jest też willa z basenem, w której będziemy mieszkać i jeść śniadania, żeby potem wyruszyć na wędrówkę, pisać w cieniu drzew, rozmawiać o pisaniu o zachodzie słońca albo zostać w domu i pisać w zaciszu willi, chrupać świeże owoce i co dwie strony wskakiwać do basenu.

 

W Arillas spędzimy tydzień, będziemy pisać pisać i pisać, ale też po prostu cieszyć się codziennością na Korfu. To niesamowite miejsce z dobrą energią od lat gromadzi wielbicieli spokoju i lokalnej społeczności, która prężnie działa na rzecz ekologii, świadomego rozwoju i życia w zgodzie z naturą. To miejsca na spa dla ducha i ciała, bo w okolicy są naturalne glinki, które mają boski wpływ na skórę (przeczytaj o tym tutaj)

 

 

 

Program pisarski:

warsztat pracy nad bohaterem dla piszących fikcję

warsztat planowania struktury tekstu dla piszących non-fiction

konsultacje indywidualne

praca w grupach i parach

warsztat pracy nad swoim tekstem

warsztat pisania zmysłowego (jak zawsze w innej odsłonie, bo za każdym razem dostosowuję go do miejsca, w którym jesteśmy)

warsztat niespodzianka, który stworzę specjalnie na potrzeby uczestników wyjazdu

 

W cenie:

tygodniowy warsztat pisarski

7 noclegów w dwu i trzy osobowych apartamentach, z łazienkami i aneksem kuchennym, w willi z basenem

pyszne śniadania (owsianki, jaglanki, owoce, orzechy, lokalne jogurty i feta, miód)

transport z i na lotniska

opieka na miejscu Izy – naszego dobrego ducha, który zadba, żeby nikomu niczego nie brakowało

 

koszt: 2500 zł

 

Cena nie obejmuje:

przelotów (ryanair kursuje na korfu w poniedziałki z lotniska Warszawa Modlin)

obiadów – niektóre zjemy w willi, przygotowane przez naszego dobrego ducha Izę, na inne wybierzemy się po drodze

kolacji w lokalnych restauracjach w niektóre dni – dla chętnych (koszt ok. 10-15 euro)

Przy zapisie obowiązuje zaliczka 500 zł, pozostała płatność w ratach, do 30 kwietnia. 

 

Limit miejsc: 10

 

ZAPISY: [email protected]

 

Na Korfu zabieram was po raz pierwszy, ale w maju 2018 poprowadziłam wyjazdowy warsztat na Sycylii. Przeczytaj opinie uczestników o tamtym warsztacie:

 

Ania Wiśniewska:

Najfajniesze warsztaty pod słońcem. Maria wspaniale je prowadzi dostarczając fantastycznych narzędzi pisarskich, a w dodatku same warsztaty odbywają się w przepięknych, inspirujących miejscach.

Wyjazdowe warsztaty pisania o podróżach to najlepsza rzecz jaka spotka cię jako pisarza czy blogera. Akcja na gorąco, jesteś w pięknym miejscu, uczysz się świetnych narzędzi pisarskich i od razu je wykorzystujesz. Ogromna dawka wiedzy, idealne miejsca by testować nowe narzędzia i doborowe towarzystwo. Dla takich atrakcji to z Marią warto jechać na koniec świata.

 

Magda Faszczewska:

Warsztaty na Sycylii były dla mnie czasem pełnym akceptacji, długich rozmów, pysznego jedzenia, pięknych widoków i przyjaznych ludzi. Na naszych lekcjach czy to dzikim ogrodzie, w starożytnym amfiteatrze, czy w cieniu figowca Maria odpowiadała na pytania, wskazywała kierunki, stwarzała bezpieczną przestrzeń na nowe i spokojnie czekała co się stanie. A w takich warunkach aż chciało się probować i przekraczać własne granice! 

Ja z warsztatów zabrałam ze sobą odrobinę więcej odwagi, żeby pisać i większą uważność  —  świat stał się nagle pełen dźwięków, które kiedyś były tylko szumem w tle. Dziękuję.

 

Jowita Piotrowska:

Sycylijski wyjazd był dla mnie jak objawienie. Objawienie tego, że można pisać jeżeli się tylko chce! Że każdy moment naszego życia, nadaje się do tego, by go opisać i ocalić od zapomnienia. Jednak, na warsztacie u Marii przede wszystkim nauczyłam się uważności. Nie tylko takiej zwykłej, codziennej ale przede wszystkim uważności na otaczających nas ludzi. Dostrzeżenia tego jacy są, co wnoszą w nasze życie. Że ich zdolności, otwartość i uśmiech może nas motywować i popychać do działania. (Dotyczy to wszystkich uczestników, naszych sycylijskich przewodników i oczywiście a może przede wszystkim Marii.) Do tego, gdy wszyscy ci ludzie spotykają się ze sobą, pod okiem redaktor Marii Kuli to jakby wygrać na loterii. I działy się cuda… dla mnie bezcenne!

Maria zorganizowała wspaniały wyjazd, dając nam możliwość polepszenia swojego pisarskiego warsztatu poprzez codzienne lekcje i zadania, które pochłaniały nas bez reszty. Do tego organizacja pobytu w B&B, wycieczki, targ smaku i kolorów w Palermo, restauracyjki no i dzikie plaże, które dopełniły kielich rozkoszy. Gdybym ponownie stanęła przed decyzją wyjazdu z Marią, nie zastanawiałabym się nawet sekundy! A na kolejny już ustawiam się w ogonku oczekujących, ale właściwie to nie… NIE będę czekała, tylko będę się rozpychała łokciami by pojechać i znowu zasmakować przygody, chłonąc cudowne widoki, zwiedzać, smakować, rozmawiać i uczyć się. Dziękuję Mario!

 

Ewa Karaszkiewicz:

Sycylia z Marią okazała się doświadczeniem niezwykle otwierającym i intensywnym, naszpikowanym bodźcami. Pod pretekstem uzupełniania mojej skrzynki z pisarskimi narzędziami, otworzyła mi oczy i uwrażliwiła słuch i dotyk na doświadczanie tego co tu i teraz. To był kurs uważności i pisania – 2 w 1.

Czuję, że dzięki jej wskazówkom i konstruktywnej krytyce piszę lepiej. Nie wiem jak ona to robi, ale po każdym spotkaniu, mam nie tylko wrażenie, że nauczyłam się czegoś nowego, ale także uświadamiam sobie ile rzeczy już potrafię. 

Wyjazdy z Marią to także szansa na poznanie ludzi, dla których pisanie też jest ważne. Poza tym, że jest z kim dzielić się wrażeniami z zadań i śmiać się tak, że brzuch i mięśnie twarzy bolą, sporo uwagi poświęca się na głośne czytanie i wzajemne komentowanie tekstów. Co dla mnie jest bardzo wartościowe – na co dzień nie mam możliwości otrzymania aż tylu informacji zwrotnych :)

Szczerze polecam :)

 

Ada Smurzyńska:

Gdy pierwszy raz zobaczyłam ogłoszenie kursu pisania o podróżach na Sycylii – zabiło mi mocniej serce. Wiem – to sztampowe – ale tak było. Miałam inne plany w tamtym czasie, pomysł odłożyłam. Ale on wracał. Najpełniej przyszedł do mnie, gdy poczułam, że chcę dać sobie coś cennego. Wysłałam zgłoszenie, zajęłam się codziennością. Wyjechałam z dużą otwartością, czekając na to, co się wydarzy. Na miejscu każdego dnia odkrywałam rzeczy, o których nigdy nie myślałam, a których doświadczałam jakby były spełnieniem schowanych kiedyś pragnień. Nowe smaki, kolory, zapachy, tekstury – pojawiały się i znikały, ale każdy element coś zostawiał. I we mnie i w tekstach, które tworzyłam pod okiem najlepszej nauczycielki pisania i szalonej podróżniczki w jednym. Słowa, które pojawiają się w otoczeniu, o którym piszę są inne niż te, które opieram tylko na wyobraźni. Pokazują więcej, dają więcej. Odkryłam, jaką wielką wartość ma uczenie się pisania w miejscach, o których się pisze, jak ważna jest jednoczesność doświadczania i tworzenia. Jeśli tylko będę mogła, otworzę się na kolejne takie doświadczenia w przyszłości.

 

Sylwia Czajka-Jansen

Pojechałam z ogromną ciekawością i poczuciem, że robię coś tylko dla siebie i że jest to coś wyjątkowego. Podróże to jedna z pasji mojego życia a pisanie to jedno z nieśmiałych marzeń. W tym wyjeździe się połączyły.

Będę pamiętać dużo, pamiętam już teraz wyrwane z kontekstu momenty: pierwszą lekcję w ciasnym ogródku cukierni w Erice i ostatnią na schodach ogrodu oliwnego na zamku; piknik na plaży i kolację pod tym ogromnym fikusem (nie pamiętam już gdzie to było), ciepłą ricottę w chrupiącym pierogu i kwaśną morelę na targu w Palermo.  I siebie pamiętam: każdego wieczoru i każdego poranka siedziałam przy stoliku na tarasie naszego apartamentu i popijając kawę pisałam.  Pisałam zresztą wszędzie, gdzie naszła mnie ochota: czy to był kościół, czy kafejka, czy samochód.

Wielką niespodzianką i bonusem z tego kursu było dla mnie doświadczenie uważności. Robienie notatek do zadań pisarskich to było bycie całym sobą w „tu i teraz”.

Podobał mi się Twój sposób prowadzenia zajęć. Było konkretnie i merytorycznie. Prosto i zrozumiale. I odpowiadał mi Twój styl bycia. Byłaś obecna bez narzucania swojej obecności. Czułam się zadbana, jak jakiś wyjątkowy gość i jednocześnie miałam swoją przestrzeń.

Czy pojechałbym jeszcze na kurs wyjazdowy? Na pewno. To piękne doświadczenie siebie w innej czasoprzestrzeni. A pisanie jeszcze je pogłębia.