Archiwa motywacja - Strona 6 z 8 - Maria Kula

Fragment książki „Droga artysty” Julii Cameron

Wielu z nas chciałoby być bardziej twórczymi. Wielu z nas przeczuwa, że w rzeczywistości jesteśmy bardziej twórczy, ale nie potrafimy dotrzeć do strumienia kreatywności. Marzenia się nam wymykają. (…)

Co prawda nie ma recepty na natychmiastowe i bezbolesne wyzwolenie kreatywności, ale proces duchowy prowadzący do jej odzyskania (lub odkrycia) można opisać i prześledzić. Mimo że każdy z nas jest złożonym, niepowtarzalnym indywiduum, w procesie twórczego odrodzenia da się wyróżnić pewne wspólne mianowniki.

Na początku pracy podczas pierwszych kilku tygodni obserwuję u uczniów mniejsze lub większe przejawy buntu i gorączkowości. Zaraz po fazie wstępnej w połowie kursu przychodzą wybuchy złości. Po złości następuje żal, a później na przemian przepływy oporu i nadziei. Ta rozwojowa sinusoida staje się serią twórczych skurczów porodowych, w czasie której uczniowie doświadczają zarówno silnych uniesień, jak i napadów „obronnego” sceptycyzmu.

Po tej fazie rozwoju zrywami pojawia się silna chęć powrotu do dawnego, znanego życia. Inaczej mówiąc, jest to etap pertraktacji. W tym czasie wielu (…) odczuwa pokusę, by zrezygnować z kursu. Nazywam to „twórczym odwrotem”. Gdy ponownie zaangażujemy się w pracę, następuje „swobodne spadanie” – ego zaczyna kapitulować. Ostatni etap kursu charakteryzuje się nowym odczuciem własnego ja, które jest nacechowane większą autonomią, odpornością, nadzieją i radosnym podnieceniem, a także zdolnością wymyślania i realizacji konkretnych planów twórczych.

Wydaje ci się, że szykuje się emocjonalna zawierucha? Słusznie. (…)

W języku sztuki filmowej powiedzielibyśmy, że stopniowo oddalamy obiektyw od miejsca, w którym tkwiliśmy aż do uzyskania widoku panoramicznego. Właśnie ten całościowy ogląd umożliwia dokonywanie trafnych wyborów twórczych. Wyobraź to sobie jako wędrówkę po trudnym, urozmaiconym i fascynującym terenie. Wspinasz się coraz wyżej. (…)

Po czym możesz poznać, że jesteś twórczo zablokowany? Znakomitą wskazówką jest zazdrość.

Czy są jacyś artyści, którzy cię złoszczą? Czy mówisz: „Ja też bym tak potrafił, gdyby tylko…”? A może powtarzasz sobie, że gdybyś tylko potraktował poważnie swój twórczy potencjał, to mógłbyś:

  • Przestać sobie powtarzać: „Jest już za późno”.
  • Przestać odkładać coś, co sprawiłoby ci wielką frajdę, do czasu, aż zarobisz dość pieniędzy.
  • Przestać powtarzać: „To tylko moje rozdęte ego!”, ilekroć zatęsknisz za bardziej twórczym życiem.
  • Przestać powtarzać, że marzenia się nie liczą, że są jedynie marzeniami, a ty powinieneś być bardziej rozsądny.
  • Przestać się bać, że rodzina i przyjaciele uznają cię za wariata.
  • Przestać wmawiać sobie, że twórczość jest zbytkiem, a ty powinieneś dziękować za to, co masz.

Z chwilą, gdy nauczysz się rozpoznawać, pielęgnować i ochraniać wewnętrznego artystę, będziesz mógł zostawić za sobą cierpienie i niemoc twórczą. Nauczysz się rozpoznawać i pokonywać lęk, usuwać emocjonalne blizny i umacniać wiarę w siebie. Przyjrzysz się swoim dotychczasowym poglądom na temat kreatywności i odrzucisz je. Pracując z tą książką, przeżyjesz intensywne spotkanie ze swoją kreatywnością – z osobistymi prześladowcami, mistrzami, życzeniami, obawami, marzeniami, nadziejami i zwycięstwami. Doświadczenie to będzie ekscytujące, przygnębiające, pełne gniewu, radości, nadziei, a ostatecznie ofiaruje ci większą wolność.

Zainspiruj się!

Temat utknięcia, bohatera, który nie ma co robić, braku pomysłów wraca jak bumerang. Niemal na każdym warsztacie ktoś mówi, że nie wie co pisać, autorzy falami przeżywają blokadę, a w skrzynce co jakiś czas znajduję maila od kogoś kto zupełnie utknął.

Chyba już czas najwyższy, żebym powiedziała głośno: nie musisz wymyślać wszystkiego sam/a!

Trudno oczekiwać od naszego mózgu, żeby był pełen historyjek, gotowych zdań i akapitów i na pstryknięcie palcami, kiedy siądziemy przy biurku wypluwał z siebie wspaniałe fragmenty. Nie zawsze tak jest, czasami nasz umysł odmawia współpracy i nie wypluwa z siebie nic, ewentualnie falę krytyki w naszą stronę, że jesteśmy skończenie beznadziejni, skoro nawet nie potrafimy niczego wymyślić.

Inspiracja jest ważna, nawet bardzo. Nie chodzi o kopiowanie, tylko o zainspirowanie się, o impuls, który pchnie nas w nową stronę, otworzy drzwi o których nawet nie wiedzieliśmy, że są. Nie wydaje mi się, żeby istniał artysta, który nigdy w życiu niczym się nie zainspirował, to wręcz niemożliwe, bo przecież nie żyjemy w próżni i wszystko, co w życiu czytamy, widzimy, czego doświadczamy przetwarzamy na coś naszego.

Inspiracji można szukać wszędzie, myślę, że warto także w innej dziedzinie sztuki niż ta, którą się zajmujesz, więc jeśli piszesz, to idź na wystawę malarską, do kina albo wsłuchaj się w opowieść zaklętą w muzyce. Oczywiście trzeba też dużo czytać, świadomie, zaznaczać to, co nam się podoba i zastanawiać się dlaczego, rozkładać książki na czynniki pierwsze i patrzeć jak coś jest zrobione, a potem próbować samemu.

Mam też dla ciebie garść inspiracji natychmiastowych, krótkich zadań do napisania na już. Możesz się poczuć jak u mnie na warsztacie!

Napisz scenę:

  • z użyciem odkurzacza
  • w której trzy rzeczy będą niebieskie
  • w której ktoś płacze
  • zaczynającą się od słów: „bardzo mi niewygodnie”
  • zaczynającą się od tego, że widzimy z daleka dziewczynę
  • o kimś, kto ma magnetyczne spojrzenie
  • w której bohater patrzy na kogoś śpiącego

Jeśli jesteś w trakcie pisania powieści to na pewno przyda ci się jeszcze trochę pracy z bohaterem, jej nigdy nie jest dość!

Zastanów się:

  • jakie nawyki ma twój bohater
  • jakie jest jego najdawniejsze wspomnienie z przeszłości
  • kto jest jego rodzicami chrzestnymi
  • czego się wstydzi
  • jakie ma kompleksy
  • którą część swojego ciała lubi najbardziej
  • co myśli o swoich zaletach

Idź do księgarni, pooglądać książki i zapisz sobie w notesie nowe pomysły, stwórz własną listę małych zadań do napisania!

Pisz!

Zaplanuj swoje pisarskie marzenie

Początek roku tradycyjnie uważany jest za świetny moment, żeby zastanowić się czego się chce, postanowić sobie różne rzeczy i z energią zacząć je realizować. Myślę, że ważniejsze od postanowienia, że się coś zrobi jest zastanowienie się jak to zrobić. Łatwo jest powiedzieć sobie „w 2015 roku przebiegnę maraton”, trudniej dobiec do mety w jednym kawałku. Każdy wie, że do przebiegnięcia maratonu potrzebne są dokładnie zaplanowane przygotowania i że im staranniej zaplanujemy treningi i będziemy je systematycznie odbywać tym łatwiej osiągniemy cel. Jednym słowem kluczowe w osiągnięciu celu jest skonstruowanie planu i realizowanie go krok po kroku.

Nie inaczej jest z pisaniem. Jeśli zaczynasz rok z postanowieniem: napiszę …….. – tu wstaw to, co chcesz napisać: powieść, poradnik, artykuł, doktorat, bajkę dla dzieci albo jeszcze coś innego, to warto zastanowić się co zrobić, żeby rzeczywiście to napisać.

Jeśli chcesz napisać powieść, to zacznij od bohatera.

Pisałam już, że to od niego wszystko się zaczyna, bohater jest twoim katalizatorem, będzie cię prowadził. Ale najpierw musisz go poznać. Więcej o tym jak to zrobić, możesz przeczytać w jednym z artykułów. Kiedy już twój bohater będzie gotowy zastanów się nad fabułą, nad kamieniami milowymi w twojej opowieści. Zapisz je, przeznacz na to wielką kartkę albo notes i powoli uzupełniaj.

Jeśli to ma być tekst non fiction zacznij od mapy myśli.

Na środku napisz swój temat (to nie musi być od razu gotowy tytuł, po prostu sformuj temat jak najlepiej umiesz), od niego rób strzałki i zapisuj wszystko, co przychodzi ci do głowy, co się z nim łączy, co myślisz, że mogłoby się znaleźć w tekście. Staraj się jak najbardziej uszczegóławiać myśli, jeśli pod strzałką piszesz zagadnienie, które można rozbić na punkty to zrób kolejne odgałęzienia i zapisz je. Pisz tak długo, aż naprawdę nie będziesz mieć już nic do dodania. Kolejne kroki to znalezienie połączeń między poszczególnymi punktami, ustalenie kolejności punktów (użyj długopisu w innym kolorze i zapisz numerki) i pisanie małych części.

Wróćmy do początku – zrób plan swojego marzenia.

Na górze napisz swój cel, wyraźnie, drukowanymi literami, musisz dobrze widzieć go przed sobą. Potem wyobraź sobie jak się będziesz czuć, kiedy go osiągniesz. Może myślałaś o tym wiele razy i zajmie ci to pięć minut, a może potrzebujesz na to tygodnia. Kiedy już będziesz umiała sobie wyobrazić jak to jest spełnić swoje pisarskie marzenie wróć do kartki z zapisanym celem i zrób plan w punktach. Jak najbardziej szczegółowy, im mniejsze zadania zaplanujesz tym lepiej. Możesz każdy punkt robić na mniejsze. Teraz przy pierwszym punkcie zastanów się ile potrzebujesz na niego czasu. Tydzień? Miesiąc? Oceń realnie, ale też nie dawaj sobie dużo więcej czasu niż faktycznie jest ci potrzebne. Wpisz datę. Zrób tak z kolejnymi punktami. Kiedy skończysz będziesz mieć gotowy plan na spełnienie twojego pisarskiego marzenia. Gratuluję!

Teraz czas zacząć go wypełniać. Przygotuj się na chwile euforii i zwątpienia, na szalone natchnienie i na blokady. To wszystko przytrafi ci się po drodze, ale poradzisz sobie. Trzymaj się planu, ale traktuj go elastycznie, modyfikuj go w razie potrzeby, dopisuj nowe punkty, zmieniaj daty. Powodzenia!

Strachy, które przeszkadzają ci pisać

Co jakiś czas dostaję list od czytelnika moich artykułów albo postów na facebooku. Oczywiście każdy jest inny, ale jest coś, co je łączy, temat, który przewija się przez wiele listów i wiele moich rozmów z uczestnikami kursów, warsztatów i tymi, którzy chcą pracować ze mną indywidualnie.

Strach. Każdy się boi. Wiele tych strachów jest do siebie podobnych, wspólnych dla wielu osób, powtarzają się i wracają jak bumerang. Zebrałam je wszystkie razem i pokażę Ci, że można je rozłożyć na łopatki.

Nie umiem pisać.

Tak naprawdę nie dowiesz się czy umiesz jeśli nie spróbujesz. Nie można nauczyć się pisać tylko czytając o pisaniu. To absolutnie praktyczna umiejętność i możesz się jej nauczyć. Zacznij pisać. Przyjdź na warsztat. Poprawiaj swoje teksty. Gwarantuję ci, że po miesiącu treningu pisarskiego będziesz pisać o niebo lepiej.

Co powiedzą inni.

Może im się nie spodobać. Ktoś dla ciebie bliski przeczyta i się skrzywi. Będzie ci głupio i niemiło. Wiesz czego ja się uczę ostatnio? Żeby ufać swojej intuicji i szukać potwierdzenia moich umiejętności u osób kompetentnych. To bardzo ważne, bo czemu zakładasz, że twoja przyjaciółka zna się na pisaniu?

Czy ktoś to przeczyta?

Nawet jeśli napiszę książkę i ją wydam to nadal pozostaje wielki strach – czy ktoś to kupi? Czy znajdą się czytelnicy? Tak. Jeśli włożysz w swoje pisanie pracę i serce, to przysięgam, że się znajdą. Tak samo jest z blogiem, artykułem czy kimkolwiek innym.

Przecież to już było.

Powiem ci coś w sekrecie: wszystkie historie możnaby tak naprawdę sprowadzić do kilku archetypów. I jeszcze coś: ludzie najbardziej lubią czytać o czymś co już trochę znają. Twoja historia naprawdę nie musi być czymś kompletnie nowym, co zaskoczy świat i sprawi, że spadnę z krzesła. Ważne żeby była ciekawa, wciągająca, miała w sobie to coś, to powoduje, że chcę ją czytać. Jeśli napiszesz ją z pasją, jeśli naprawdę chcesz ją opowiedzieć to nie będzie miało znaczenia, czy ktoś odnajdzie w niej inną opowieść.

To strata czasu.

No tak, przecież to pisanie to takie pitu pitu, a tu życie czeka! Obowiązki, praca, sprzątanie, przyjaciele, rodzina… Może jeszcze nie masz w nich wsparcia i tylko patrzą z ukosa jak zamiast lepić pierogi albo ocieplać dom na zimę ślęczysz nad klawiaturą. Ale to twoje pisanie i ono jest ważne – tak samo ważne, jeśli twoja książka będzie na pierwszym miejscu listy bestsellerów i jeśli schowasz do szuflady pięć kartek z wierszami.

A co, jeśli nie mam talentu?

Wczoraj jeden z autorów zadał mi takie pytanie. Rozmawialiśmy wieczorem na skypie o drugiej wersji jego fabuły. Jest dużo lepsza niż pierwsza, bez porównania. Wcale się temu nie dziwię, bo włożył w to mnóstwo pracy. I to się liczy: że chce się uczyć, być lepszy, że siada i pisze. Chce ze mną rozmawiać, jest otwarty na nowe. To jest dużo ważniejsze niż talent. Samym talentem książki się nie napisze. Nie powiem ci czy masz talent. Ale powiem ci jak napisać książkę.

Tego i tak nikt nie wyda.

Rynek wydawniczy jest kapryśny, to prawda. Nikt ci nie zagwarantuje, że twoja książka, nawet świetna, znajdzie szybko wydawcę. Ale nie dowiesz się tego, jeśli nie spróbujesz. Ciekawa książka i dobry list do wydawnictwa bardzo pomogą. Na pewno trudniej wydać poezję albo zbiór opowiadań niż powieść. Warto też wiedzieć po co piszesz. Jeśli wydanie jest priorytetem to wystarczy zorientować się na jakie teksty jest zapotrzebowanie.

Może któryś z tych strachów jest twoim, a może masz jeszcze inne. Nie mam gotowych odpowiedzi na wszystko i też czasami się boję. Ale wiem, że działanie jest najlepszym sposobem na wszystkie wątpliwości.

podpis2

Zacznij pisać!

Powiem coś, co może zabrzmi okrutnie, ale myślę, że to prawda.

Nie zaczniesz pisać jeśli nie nadasz pisaniu ważności.

Nie dasz mu miejsca w swoim życiu, nie przeznaczysz specjalnie na nie czasu, nie przypiszesz mu priorytetu. Nie da się pisać „pomiędzy” innymi czynnościami, przynajmniej nie da się tak napisać książki.

Nie napiszesz książki, jeżeli nie zaczniesz pisać.

20 minut dziennie, godzinę dziennie, cały dzień w tygodniu. W poniedziałek widziałam się z autorką, która właśnie kończy swoją książkę. Drugą wersję, bo po pierwszej zaproponowałam jej szereg zmian. Zapytałam jak to zrobiła w tak krótkim czasie i opowiedziała mi jak pojechała na tydzień na wieś, sama, mąż ją zawiózł i zabrał jej samochód, żeby nie miała możliwości ucieczki. Pisała cały czas.

Wiem, że nie każdy może sobie na to pozwolić. Że trzeba pracować, zarabiać, zajmować się dziećmi. Są obowiązki ważniejsze od pisania, które przecież jest „tylko dla przyjemności”. Warto zacząć od małego kroku. Myślenie o tym, jak bardzo chcesz pisać, marzenie o tym i tęsknota za momentem, kiedy będziesz mieć coś napisanego nie sprawią, że naprawdę coś napiszesz. Ale wzięcia do ręki ołówka i kartki papieru prędzej.

Jeśli nadasz pisaniu ważność, uznasz je za tak samo istotne jak inne czynności, to nie będziesz mogła już mu odmówić. Przestaniesz je spychać na koniec listy rzeczy do zrobienia, kiedy jesteś już tak zmęczony, że zasypiasz na stojąco. Niech pisanie stanie się twoim obowiązkiem.

Zrób listę rzeczy, które wypełniają twoje życie: praca, spanie, gotowanie – zacznij od tych, którym poświęcasz najwięcej czasu. Szczerze. Dodaj tam pisanie, w tej kolejności w której naprawdę jest. Spójrz na wszystkie czynności, które są nad pisaniem. Czy naprawdę żadnej z nich nie możesz przesunąć niżej? Zrób roszadę z pisaniem. Może wskoczy na górę o jedną pozycję, a za miesiąc o dwie kolejne. Nie chodzi o to, żeby znalazło się na pierwszym, istotne jest to, żeby w twojej głowie ono stało się WAŻNE.

Możesz zrobić różne rzeczy, żeby dodać mu ważności, żeby faktycznie zacząć pisać. Jakiś czas temu opublikowałam fragment książki Reginy Brett o tym jak nie pisać.

Teraz moja lista tego, co możesz zrobić żeby faktycznie zacząć pisać.

  • Kiedy następnym razem będziesz spędzać czas na przeglądaniu stron internetowych wyłącz komputer, weź kartkę i spisz wszystko, co czujesz albo po prostu to, co przychodzi ci do głowy.
  • Kup zeszyt albo blok i cienkopis, pióro, ołówek tylko do twojego pisania. Zaczynanie od prezentu dobrze wróży!
  • Złóż sobie zobowiązanie, na piśmie, że w ciągu najbliższego miesiąca napiszesz tyle a tyle. Możesz pokazać je bliskiej osobie – jeśli obiecasz, że coś zrobisz, to trudniej ci będzie nie dotrzymać terminu.
  • Wyjdź z domu i spędź czas w samotności, na przykład w czytelni czy kawiarni i poświęć go tylko na pisanie.
  • Jeśli zajmujesz się dzieckiem, to pobaw się razem z nim w wymyślenie historii. Napisz bajkę.
  • Zawsze noś przy sobie mały notes i w autobusie albo tramwaju rób notatki – obserwuj ludzi, podsłuchuj dialogi, spisuj swoje własne pomysły.
  • Codziennie zapisz przynajmniej dwa zdania – cały dzień poluj na to, co zwróciło twoją uwagę.
  • Powiedz sobie na głos „napiszę książkę”. Sprawdź jak to brzmi. Podoba ci się? To teraz weź kartkę i zacznij pisać.
  • Pójdź na warsztat albo kurs pisania, ale nie bądź biernym słuchaczem, tylko zabierz się porządnie do pracy.
  • Przeczytaj podręcznik o tym jak pisać i zrób wszystkie zawarte w nim ćwiczenia. Dobrze znać zasady i dowiadywać się więcej, ale nic ci z tego nie przyjdzie jeśli nie zastosujesz ich w praktyce. Ja bardzo lubię książkę „Chlapanie atramentem” Ellen Potter, niby jest dla dzieci, ale jest naprawdę świetna.
  • Napisz list do kogoś bliskiego, może zaczniesz korespondencję? Regularne pisanie listów to świetne ćwiczenie pióra.

Powodzenia!

podpis2

Kiedy piszę jestem szczęśliwa

 

Parę tygodni temu pod wpływem rozmowy z autorką, która nie wierzy we własną intuicję zrobiłam niebieski obrazek, który widzisz obok.  Spodobał się wielu osobom, a ja pomyślałam, że coś w tym jest i że nie ufamy swojemu pisaniu. Nie chodzi o to, żeby się nie uczyć, nie rozwijać, nie starać się pisać lepiej. Ale o to, żeby wierzyć, że to co mamy w środku jest wystarczająco dobre. Często nawet lepsze niż to, co potrafimy wymyśleć.

Pomagam autorom uwierzyć w siebie, w ich naturalną zdolność do opowiedzenia historii.

Nie chodzi o to, żeby wtłoczyć się w schemat i ramy przepisu „jak napisać książkę”, ale żeby ten schemat wykorzystać jako inspirację albo uporządkowanie niepotrzebnego bałaganu.

Z wymyślania na siłę wątków „bo przecież muszą być dwa podobne” i koniecznie zwrotu akcji w 2/3 powieści nic nie będzie. Oczywiście, że można (a nawet trzeba) nauczyć się warsztatu. Ale nawet najlepszy warsztat ci nie pomoże jeśli swoją historię będziesz trzymać w ryzach poprawności za wszelką cenę.

Mam dla ciebie fragment książki, wywiadu. Znana pisarka opowiada o tym, co dla niej w pisaniu jest najcenniejsze. Przeczytaj, a potem pisz i daj się sobie zaskoczyć.

„Gdyby mnie spytano dlaczego tworzę, to chyba odpowiedziałabym: dlatego, że jestem wtedy szczęśliwa. Wydaje mi się, że na poziomie neurobiologicznym tworzenie powoduje powstawanie substancji podobnych do zakochania, jakiejś dopamino-heroiny. To szczęście, które odczuwam podczas tworzenia, ma bardzo różne odcienie: od półerotycznego po dziecięce upojenie wynikające z kręcenia się na karuzeli albo budowania świata z klocków Lego. Tworzenie powoduje haj i w związku z tym także uzależnienie i te doły, kiedy nad niczym akurat nie pracujesz. (…)

A czy (…) przeżywasz moment upojenia i szczęścia, kiedy masz wizję, kiedy wyobrażasz sobie jakie będzie to, co napiszesz – a potem czujesz, że to, co piszesz, nie dorównuje twojej wizji, że z daleka wyglądało jak gwiazda, a z bliska jak brudne sreberko?

Nie, ja tego wcale nie przeżywam. Ostatni raz przeżywałam upojenie wizją, kiedy w 1991 roku w kąpieli wymyślałam tytuły swoich książek, typu „Wróć delfinie!”. Nie doświadczam tego, bo piszę z innym zamysłem – bardzo mnie interesuje moment, kiedy to, co piszesz, to, co powstaje, absolutnie wymyka się temu, co sobie zaplanowałaś.

Nie gonisz niczego.

Bo zdaję sobie sprawę, że najczęściej to, co powstaje jest dużo lepsze, dużo głębsze od tego, co jestem, w stanie zaplanować, wymyślić. Bardzo wierzę, że najwartościowsze w pisaniu jest to, nad czym nie panujesz, czego nie jesteś w stanie zaplanować, to, co wychodzi z ciebie mimochodem. To jest właśnie świat, życie. Na pewno dla mnie jest to tworzywo, które cenię najbardziej.”

/fragment książki – wywiadu rzeki Agnieszki Drotkiewicz z Dorotą Masłowską Dusza Światowa/

podpis2