Archiwa motywacja - Strona 7 z 8 - Maria Kula

Co możesz zrobić dla swojego pisania?

Bądź dla niego cierpliwa.

Każdy chciałby siąść i po prostu przelać z głowy na papier gotową książkę. Wściekamy się, że to jest niemożliwe, że pisanie trwa tak długo, potem jeszcze poprawianie, a może nie daj boże napatoczy się jakiś redaktor, który powie, że pół książki do zmiany? Pisanie, poprawianie, skreślanie. Pisanie trwa. To proces. Bez cierpliwości będzie ci naprawdę trudno.

Nie naciskaj, zrozum, kiedy ma gorszy dzień.

Ty przecież też czasami masz dni, kiedy czujesz się jak milion dolarów i w pół dnia załatwiasz trzydziestopunktową listę rzeczy do zrobienia, a potem budzisz się i chcesz cały dzień przeleżeć pod kocem. Masz gorszy dzień i nic się nie udaje. Twoje pisanie też może taki mieć. Pozwól mu na małe wagary.

Daj mu czas żeby dorosnąć.

Nie oczekuj, że od pierwszego dnia będzie się zachowywać jak równorzędny partner. Kiedy chcesz pisać zazwyczaj na początku masz najwięcej zapału. A potem denerwujesz się, że twoje pisanie jest takie nieporadne, że zdania na papierze nie brzmią tak dobrze jak w twojej głowie, że między tym co piszesz, a tym co chcesz pisać jest jakaś dziura. To normalne, twoje pisanie musi się ukształtować. Jeszcze nie wie, jaki ma styl, co lubi. Jeśli dasz mu czas na rozwój i dorastanie to wkrótce będziecie się znacznie lepiej dogadywać.

Karm je.

Dużo czytaj i zwracaj uwagę jak coś jest napisane. Zapisuj co się podoba. Zwracaj uwagę na słownictwo, frazy, na to jak są zbudowane dialogi. Szukaj inspiracji.

Daj mu szansę się uczyć.

Czytaj wywiady z pisarzami, rozmawiaj z innymi ludźmi, którzy piszą, może wybierz się na warsztat albo kurs pisania? Twoje pisanie może być dużo lepsze, ale to nie dzieje się samo. Nikt (no dobrze, prawie nikt) nie rodzi się geniuszem. Jeśli nie dasz mu żadnej szansy na naukę to jak możesz od niego wymagać, że będzie wiedzieć więcej?

Pozwól mu popełniać błędy.

Na pewno wiesz, że na błędach można wiele się nauczyć. Dlaczego więc nie chcesz, żeby twoje pisanie je popełniało? Pozwól mu sie potykać, robić głupoty, podejmować decyzje, które uważasz za kiepskie. Jeśli tego nie zrobisz to i tak kiedyś się zbuntuje.

Otocz je miłością.

Akceptuj je takim jakie jest. Kto ma je kochać jeśli nie ty? Nieważne ile zdobędzie nagród, czy nawet skończycie książkę, po prostu daj miłość swojemu pisaniu.

Zabierz je na spacer.

Wyjdź na powietrze, przejdź się, przewietrz głowę. Najlepsze pomysły przychodzą zawsze w najmniej spodziewanym momencie.

Daj mu przestrzeń do życia.

Nie duś go, nie każ mu zawsze być dokładnie takim jak sobie wyobrażasz, nie ograniczaj, nie narzucaj sztywnych ram. Pozwól mu iść w swoją stronę, zobaczysz jak cię zaskoczy.

Pozwól mu na małe przyjemności.

Piszesz kryminał ociekający krwią ale gdzieś w głębi czujesz łaskotanie i masz ochotę napisać bajkę o dziewczynce i jej kotku? Dlaczego tego nie zrobisz? Narysuj wreszcie tego elfa w notesie i zrób strzałki opisujące jego charakter. Zapisz na bilecie w pociągu myśli które nijak nie pasują do tego, co właśnie piszesz. Nie wszystko musi być przydatne.

Motywuj je do pracy i zmiany.

To wspaniale, że taktujesz tak dobrze swoje pisanie! Pomóż mu też zmotywować się do pracy. Wyznacz sobie dzień, kiedy piszesz. Nastaw budzik, wyłącz telefon i przeznacz na nie dwie godziny, po prostu pisz, nawet jeśli ci się nie chce. Wyznaczaj sobie cele. Zastanów się co chcesz zmienić w swoim pisaniu i jak można to zrobić.

Wierz w nie.

Cokolwiek się stanie wierz w swoje pisanie. Zawsze możesz pisać lepiej, nauczyć się czegoś, pójść krok dalej.

Pomóż mu spełniać marzenia.

Jeśli to ma być publikacja artykułu to napisz go i wyślij do redakcji, a nie czekaj aż naczelny stanie w twoich drzwiach. Nie zniechęcaj się jeśli jedno wydawnictwo nie odpowiedziało na twojego maila. Na pewno znasz ten dowcip o człowieku, który prosił Boga o wygraną na loterii. Dokładnie tak samo jest z twoim pisaniem.

podpis2

Pisarzem jest ten, kto pisze. Fragment książki Reginy Brett.

Regina Brett „Bóg nigdy nie mruga”

Lekcja 18

Pisarzem jest ten, kto pisze.

Jeśli chcesz być pisarzem, pisz.

(…)

Często mnie pytają jak zostać pisarzem. Nie wiem, znam za to świetne sposoby, jak nim nie zostać:

Oglądaj godzinami bezsensowne programy w telewizji. Sprawdzaj skrzynkę e-mailową. Rozmawiaj na czatach z przyjaciółmi. Wchodź na fora dla pisarzy. Odbieraj telefon za każdym razem, gdy zadzwoni.

Zamartwiaj się, czy się mówi „tą” czy „tę”, „wziąść” czy „wziąć”, „poszłem” czy „poszedłem”.

Łam sobie głowę na tym, czy postawić dwukropek czy średnik.

Godzinami zastanawiaj się, czy lepiej pisać, czy stenografować, używać komputera czy notesu, długopisu czy ołówka, maca czy peceta.

Przypominaj sobie każde źle ocenione wypracowanie, jakie kiedykolwiek napisałeś. Przywołuj w pamięci każdego nauczyciela, który skrytykował twój styl. Prowadź dyskusje z niewidzialnymi redaktorami, zwołującymi co godzinę zebrania w twojej głowie. (…)

Jak nie pisać?

Daj się onieśmielić technice. Odłóż pisanie do czasu, aż będziesz umiał włączyć w edytorze numerację stron.

Zrób najpierw doktorat z twórczego pisania. Idź na terapię. Znajdź odpowiednią grupę dla pisarzy.

Poczekaj aż przezwyciężysz strach przed porażką albo przed sukcesem. Wmawiaj sobie, że masz małe szanse na publikację, Martw się o to, z czego będziesz płacić rachunki. Porównuj się ze wszystkimi.

Narzekaj, że na dworze jest za gorąco lub za zimno, zbyt duszno albo zbyt przyjemnie, by pisać.

Postaw sobie za cel klasyków literatury światowej. Analizuj każdy pomysł, zanim napiszesz pierwsze zdanie. Dąż do perfekcji.

Ogłoś się następną Szekspira.

Jak ognia unikaj własnego stylu. Używaj wyłącznie trudnych słów, żeby zaimponować czytelnikom.

Jak nie pisać?

Zgłoś się na konferencję dla pisarzy, zamiast faktycznie usiąść przy biurku z piórem w ręku.

Powtarzaj sobie bez przerwy, że nie masz nic do powiedzenia. Sprawdź horoskop. Zrób listę osób, które nie wierzą, że uda ci się zostać pisarzem.

Spiłuj paznokcie, Podlej kwiaty. Posprzątaj w piwnicy.

Otwórz biuro. Zbuduj pustelnię w ogródku albo przeznacz na pisanie jedną część domu.

Szukaj wsparcia u wszystkich wokół. Zapomnij o swoich smutkach, zainteresowaniach czy ulubionej muzyce. Narzekaj, że nikt cię nie rozumie.

Żądaj zaliczki zanim cokolwiek napiszesz. (…)

Marnuj czas, zazdroszcząc innym pisarzom, którym wszystko przychodzi tak łatwo.

Redaguj tekst podczas pisania. Sprawdzaj gramatykę i interpunkcję zanim skończysz akapit.

Tak często opowiadaj o swoich pomysłach, aż nawet ciebie zaczną nudzić.

Jak nie pisać?

Poczekaj, aż będziesz mieć dzieci. Poczekaj, aż twoje dzieci przestaną ząbkować, skończą sezon piłkarski i wyjadą na studia.

Poczekaj, aż codziennie będziesz mieć dwie godziny na pisanie (…).

Poczekaj, aż wyjedziesz na wakacje. Poczekaj, aż wrócisz z wakacji.

Poczekaj, aż znajdziesz swoją muzę. Poczekaj na natchnienie.

Poczekaj, aż doktor ci powie, że zostało ci sześć miesięcy życia.

A potem umrzyj, zabierając ze sobą wszystkie nienapisane słowa.

Kiedy czujesz, że żyjesz

Tym razem zamiast artykułu będzie zadania pisarskie.

Możesz je wykonać jeśli masz tylko 20 minut albo poświęcić na nie więcej czasu, może nawet kilka tygodni. To zależy od ciebie – czy wybierzesz pisanie na podstawie wspomnienia czy doświadczysz czegoś nowego. Chciałabym cię namówić do opisania uczucia, kiedy czujesz, że żyjesz. Mam na myśli chwilę, kiedy krew krąży szybciej w twoim ciele, masz dreszcz na myśl, że przygoda czai się za rogiem, a wiele rzeczy, które były problemami jeszcze godzinę temu zostawiasz na chwilę za sobą. Możesz pisać o swoim bohaterze, a możesz o sobie. Możesz spróbować obu wersji i zdecydować którą pisze ci cię fajniej.

Najpierw wybierz moment, o którym chcesz pisać. Przypomnij go sobie albo jeśli chcesz, zrób coś zupełnie nowego. Zaskocz nawet siebie! Mam na myśli coś nie tylko niecodziennego, ale coś, co powoduje, że czujesz się żywa, szybsza, a twoje ciało nagle jest gotowe na wszystko. Nie ma śladu po zmęczeniu, jesteś jak tygrys szykujący się do skoku. W tym momencie nic nie ma znaczenia, nie oglądasz się za siebie, bo przeszłość się nie liczy, nawet dziś rano się nie liczy, patrzysz tylko przed siebie. Czujesz się wolna.

Przypominasz sobie taką chwilę? Zanurz się w niej, zamknij oczy, znajdź w pamięci wszystkie możliwe szczegóły. A jeśli chcesz, to teraz po prostu wstań od komputera i zrób coś takiego! A potem wróć, żeby wiedzieć co będzie dalej w zadaniu 🙂

Może chciałabyś zrobić coś niecodziennego, ale z jakiś powodów nie możesz. Od czego się ma bohaterów? Rozsiądź się wygodnie i spraw, żeby twój bohater zrobił to, o czym marzysz ty.

Kiedy masz już ten moment zacznij zapisywać wszystko co czujesz. To nie muszą być ładne zdania, opis o przemyślanej konstrukcji, na razie po prostu wypisz wszystkie twoje emocje i myśli.

Teraz zastanów się jaka była twoja (albo bohatera) motywacja? To, że robimy coś spontanicznie nie oznacza, że nie kieruje nami motywacja. Bardzo możliwe, że to coś nieoczywistego, ukrytego, nie przyznajesz się do tego nawet sama przed sobą. Drugim pytaniem jest „co by było gdyby” – co by było gdybyś tego nie zrobiła? Co by było gdybyś nie pozwoliła sobie na spontaniczność? Gdybyś zawsze działała według planu? Co by było gdybyś nigdy nie szła w stronę w którą woła cię świat? Na końcu pomyśl nad efektem swojego działania. Jak ty się zmieniasz kiedy robisz szalonego? Jak zmienia się świat wokół ciebie po tym jak robisz coś czego nikt się nie spodziewa? A może w ogóle się nie zmienia? Może tylko na chwilę robi się tunel, wgłębienie, które znika równie szybko jak ślad stopy w mokrym piasku?

Teraz weź listę twoich odczuć razem z odpowiedziami na wymienione trzy pytania i stwórz z nich mapę myśli.

W środku możesz wpisać słowo kojarzące się z twoim spontanicznym działaniem albo po prostu „czuję, że żyję”. Dookoła umieść wszystko co na ten temat myślisz, rób strzałki między nimi, zaznaczaj je na kolorowo, obrysowuj to, co jest ci najbliższe, podkreślaj najważniejsze.

Na koniec znajdź początek na twojej mapie. Zacznij od niego pisać o twoim momencie. Gwarantuję ci, że napiszesz piękny tekst o chwili, kiedy poczułaś, że żyjesz. I ja bardzo chciałabym go przeczytać.

podpis2

Pisz co chcesz!

Zamknij oczy i wyobraź sobie, że wchodzisz do księgarni i na półce widzisz swoją książkę. Bierzesz ją do ręki, kartkujesz i jesteś bardzo dumna. Jaka to jest książka? O czym? Jak wygląda? W twoim wyobrażeniu nic cię nie ogranicza, książka jest taka, jak najbardziej chciałabyś żeby była.

Może nigdy o tym nikomu nie powiedziałaś, może nawet sama przed sobą nie przyznajesz się do swoich marzeń?

Ostatnio coraz częściej spotykam ludzi, którzy tworzą to, co chcą, a nie to, czego ktoś od nich oczekuje. Udało im się też chociaż trochę wyciszyć wewnętrznego krytyka, który w kółko powtarza, że to co piszesz nie jest wystarczająco dobre i po prostu robią to, na co mają ochotę. Kiedy myślę o takich autorach przypomina mi się historia Colleen Houck, amerykanki, która napisała taką książkę jak jej się podobało i niezrażona odmową dziesiątek wydawców wydała ją sama. Dziś krytycy nadal nie zostawiają na niej suchej nitki, ale miliony nastolatków na całym świecie zaczytuje się w jej powieściach (artykuł o Colleen był kiedyś w WO, możecie go przeczytać tu). Pisarka (sic!) ma w nosie co sądzą inni i sprawia sobie frajdę pisaniem. Jest wolna. Wyobrażasz sobie napisać coś co oceniasz teraz jako głupie? Może jeszcze nie, ale ufam, że dasz się porwać rewolucji.

Tak, ogłaszam rewolucję!!! Hasłem jest „Pisz co chcesz!”.

Jeśli wydaje ci się, że musisz pisać poważne reportaże to wrzuć na luz i napisz wiersz albo haiku. O czymkolwiek, o chlebie z masłem. Wymyśl totalnie dziwną historię, daj się porwać własnej wyobraźni! A próbowałaś kiedyś pisać sztukę? Spróbuj, to świetna zabawa, mi zagadkową przyjemność sprawia pisanie didaskaliów. Naprawdę nic nie musisz. Daj sobie wolność. Twoja książka nie musi być żadna, nie musi być nawet książką! Możesz napisać dwie sceny o elfach, początek historycznego romansu, a potem stworzyć bohatera do opowieści detektywistycznej. Ktoś ci zabroni?

Koniec z myśleniem, że nie umiesz pisać! Nie umiesz włączyć worda? Wziąć kartki papieru i długopisu? Umiesz? No to umiesz pisać.

Zaufaj sobie i przestań się stresować błędami, stylistyką, gramatyką. Wielu osobom wydaje się, że muszą pisać lepiej niż mówią i w tekście używają słów, których przenigdy nie użyliby w rozmowie. Męczą się, ściskają swoje zdania. Nie musisz tego robić. Im więcej dasz sobie luzu tym lepszy może okazać się twój tekst.

Przekonanie, że się nie umie pisać często wynieśliśmy ze szkoły, gdzie pani od polskiego bezlitośnie kreśliła na czerwono nasze rozprawki, a wywołani do tablicy nie umieliśmy powiedzieć co autor miał na myśli. Skoro zapędziłam się tak daleko, to chyba muszę wyznać wam sekret (przecież jestem wolna, a co!): w drugiej klasie liceum miałam z polskiego bardzo przeciętne stopnie, często zdarzały mi się tróje, a kiedy powiedziałam polonistce, że chcę iść na olimpiadę to spojrzała na mnie jak na kosmitę. A potem okazało się, że jestem w tym dobra. Tylko nie umiem podporządkować się regułom jej lekcji polskiego. Na szczęście jesteśmy już dorośli i NIKT nie będzie nam mówił co mamy pisać.

Czy muszę jeszcze przekonywać cię do rewolucji? Pisz co chcesz!!!

podpis2

Patrzeć jak rośnie trawa

Dwa tygodnie temu we wszystkich możliwych doniczkach na moim tarasie zasiałam trawę. Przez następne parę dni patrzyłam codziennie, a nawet parę razy dziennie, czy rośnie. Nie jestem cierpliwa z natury, więc denerwowało mnie, że trawa nie chce rosnąć, że ziemia taka szara i nijaka i jeszcze wrony przylatywały wydziobywać nasiona. Szczerze mówiąc szlag mnie trafiał. Starałam się zdystansować i zaczęłam myśleć, że chyba robię presję mojej trawie i jak będę tak nad nią stać to nigdy nie urośnie.

W międzyczasie rozmawiałam z autorką, która bardzo chciałaby napisać powieść, właściwie to dawno temu zaczęła i nie może skończyć.

Wkurza ją to, za każdym razem jak siada do pisania to jest zdenerwowana, że tak wolno jej to idzie.

Robi sobie mnóstwo notatek i wszystkim opowiada, że pisze powieść i już niedługo zostanie sławną pisarką. A potem wraca do domu i patrzy na stos kartek i pliki w komputerze i krew ją zalewa i wyrzuty sumienia, że czemu do cholery ta powieść się nie daje pisać?!

Opowiedziałam jej o trawie. I o presji. O tym, że to jest proces. Że trawa nie urośnie w pięć sekund, a powieść nie napisze się w jedną noc. Że czas jest potrzebny i że jest niezbędnym składnikiem procesu, rośnięcia, powstawania. Pisania.

Jeśli chcesz pisać, presja nie działa na twoją korzyść.

Tak samo jak patrzenie na to, co już masz w nieskończoność i robienie sobie wyrzutów, że nie masz więcej. Zastanów się, czego potrzebuje trawa, żeby urosnąć? Systematycznego podlewania. Trochę słońca, trochę deszczu. Przestrzeni, wiatru. Tego, żeby trochę o niej pamiętać, a trochę o niej zapomnieć. Daj to wszystko swojej książce. Systematycznie ją dokarmiaj, dopisuj nowe. Czasami więcej, czasami mniej, ale rób to, nawet jeśli potem miałabyś skreślać. Ważne jest, żeby pisać, układać słowa w zdania. Im dłużej tego nie robisz, tym trudniej jest ci potem zacząć. Daj swojej książce przestrzeń. Nie ściskaj jej kurczowo, pozwól sobie trochę odpłynąć. Może nagle, kiedy odetchniesz głębiej wpadniesz na zupełnie nowy pomysł? Nie myśl cały czas o tym, że musisz napisać książkę. Że to wyzwanie, zadanie, cel. Miej z tego przyjemność. Pobaw się swoim bohaterem, postaw go w dziwacznej sytuacji i zobacz co zrobi. Wyślij go w małą podróż, nawet jeśli ona nie ma nic wspólnego z twoją fabułą.

Może okaże się, że kiedy przestaniesz tak bardzo chcieć pisać to właśnie zaczniesz to robić. Ja przestałam wgapiać się moją trawę, obdarzałam ją uwagą tylko w trakcie podlewania i czasami zerkałam na nią przez okno. W końcu puściła pierwsze listki, a dziś ma już ze cztery centymetry! Nie wiadomo kiedy urosła piękna, świeża, jasnozielona.

Trzymam kciuki za twoje wyrastanie. Może symultanicznie posadź sobie rzeżuchę i daj jej rosnąć w spokoju? Wtedy razem, powoli, będziecie się rozwijać: ty, twoja książka i rzeżucha.

podpis2

 

Wiosenne porządki

Robiłam dziś wiosenne porządki. W łazience, w kuchni, w teczkach z papierami. Wyrzucałam przeterminowaną kaszę i krem, którego nie zużyję nawet na łokcie, rachunki z 2009 roku. Pomyślałam jak bardzo przydatne jest robienie takiego porządku w swojej głowie. Wybranie rzeczy, które są ważne i aktualne i tych, które już nam się nie przydadzą i tylko zajmują miejsce.

Tak samo jest z pisaniem – nawet jeśli jesteś wielbicielem chaosu i piszesz w zrywach to przyda ci się zrobienie porządku chociażby we własnych pomysłach.

Na warsztatach spotykam osoby, które chcą pisać, ale nie wiedzą co by to mogło być. Mają dużo pomysłów, pisanie sprawia im przyjemność, ale nie są w stanie znaleźć celu. Jeśli do nich należysz, spróbuj zrobić porządki w swojej głowie. Zapisz wszystkie swoje „stare” pomysły, zrób ich dokładną listę. Przyjrzyj się im i zdecyduj, który jest najlepszy na teraz. Wybierz jeden, na którym się skupisz. Zostaw na liście takie, których nie będziesz realizować teraz, ale nadal uważasz, że są dobre. Wykreśl te, które się już przedawniły, nie wierzysz w nie, nie masz ochoty się nimi zajmować albo po prostu minął już na nie twój czas.

Wierzę, że kiedy zapisujesz to wszystko, to w twojej głowie robi się miejsce na nowe rzeczy. Twój umysł działa trochę jak dysk zewnętrzny i tak samo jak on może się przepełnić. Jeśli nie będzie musiał zużywać już energii na podtrzymywanie przy życiu (czyli nie zapominanie) twoich starych pomysłów, to w naturalny sposób pojawią się nowe.

Wybranie jednego pomysłu na teraz może też przynieść ci ulgę, nie musisz pisać wszystkiego naraz!

Kiedy zdecydujesz się na jeden pomysł zastanów się co dokładnie chcesz napisać, kto będzie czytelnikiem i jaką to może mieć formę. Jeśli czujesz, że jeszcze nie wiesz – nie przejmuj się i daj sobie czas. Odpowiedzi na te pytania przyjdą, bądź cierpliwa. Na razie zapisuj wszystko co przychodzi ci do głowy, notuj zdania, pomysły na rozwój fabuły (jeśli piszesz fikcję), szukaj źródeł (jeśli to non-fiction).

Pracując z autorami wielokrotnie przekonałam się jak ważne jest posiadanie jasnego planu. Najbardziej przydaje się w momentach, kiedy wydaje ci się, że dokładnie wiesz, co chcesz napisać, ale z jakiś tajemniczych powodów nie jesteś w stanie tego zrobić. Nieważne czy piszesz trzytomową powieść historyczną, doktorat czy artykuł do Internetu. Jeśli nie chcesz utonąć to zrób plan, w punktach wylicz wszystko co chcesz napisać. Im bardziej będzie szczegółowy, tym łatwiej będzie ci pisać. Plan nie jest po to, żeby się go potem koniecznie sztywno trzymać, ma wyznaczać ci kierunek. Spójrz na niego z dystansu, na przykład następnego dnia. Może jednak przestawisz punkty? Dopisz brakujące rozwinięcia, podkreśl to, co jest najważniejsze.

Co jakiś czas wracaj do swojej listy pomysłów, zapisuj tam nowe, którymi nie masz czasu sie teraz zająć. Sprawdzaj listę aktualnych, może któryś się przedawnił?

Na pewno wiesz, że znalezienie skarpetki do pary w szafie pełnej pomiętych ciuchów jest niemożliwe. Jak więc chcesz znaleźć swój pomysł w głowie pełnej wymieszanych myśli? Zrób listę. Pisz. I ciesz się wiosną!

podpis2