Archiwa motywacja - Strona 5 z 8 - Maria Kula

Flow czyli natchnienie

Bardzo często autorzy z którymi pracuję, indywidualnie albo na kursie czy warsztacie czują się rozdarci pomiędzy świadome pisanie a flow w pisaniu, czyli moment kiedy po prostu dajesz się ponieść i piszesz zachłannie, kiedy słowa przez ciebie płyną wartkim strumieniem i nie musisz zastanawiać się co dalej. Wielokrotnie słyszałam słowa: „kiedy chcę pamiętać o tym wszystkim co mówisz, jak pisać opis, jakie pisać zdania, jak ma wyglądać dialog, to tracę zupełnie moje flow”.

Co z tym zrobić? Odpowiedź jest jedna: chronić swoje flow, swoje natchnienie. Możesz nim trochę sterować dodając malutkie elementy, drobiazgi które kiedy zaczniesz stosować po prostu „wejdą ci w pióro”, staną się w twoim pisaniu naturalne i oczywiste. Ale nie zamieniaj swojego pisania w spełnianie listy wymogów.

Pisz tak jak czujesz. Zaufaj swojemu pisaniu.

Swoim wyborom, zdaniom, decyzjom. Zaufaj swojej wyobraźni. Pisać z siebie, z głębi serca, z dna swojej wyobraźni znaczy nie tylko mieć otwarte serce i wyobraźnię, ale też sobie na to pozwolić. To wcale nie jest proste, bo przecież całe życie uczymy się, że mamy być jacyś, nasze teksty mają być jakieś, pani od polskiego kreśliła nam na czerwono i jeśli mieliśmy pecha to umieszczała druzgoczące dopiski.

Pisanie najlepiej będzie ci wychodzić kiedy znajdziesz coś co budzi, a potem karmi twoje flow. Wtedy masz większą szansę doświadczać tego wspaniałego twórczego momentu częściej. Inspiracji można szukać wszędzie, dla każdego to jest coś innego, pisałam o tym gdzie szukać inspiracji na przykład tu. Kiedy dopadnie cię natchnienie i słowa będą z ciebie płynąć koniecznie im na to pozwól! Nie odkładaj pisania na później, bo raz zablokowane flow może nie pojawić się długo. Pamiętaj też wtedy o zaufaniu, po prostu pisz, pozwól sobie na wszystko. Odrzuć kontrolę, nie myśl o tym czy to jest dobre czy nie, na to przyjdzie czas potem. Czy pozwalasz sobie pisać to, na co naprawdę masz ochotę? Nigdy nie zastanawiaj się co pomyślą inni na twoją opowieść o elfach, skoro pracujesz na wysokim stanowisku. „Co powiedzą rodzice koleżanek mojej córki na wieść o tym, że napisałam romans o wampirach?” „Chciałabym napisać poradnik o relacjach, ale co powie moja matka, przecież według niej na niczym się nie znam.” „Marzę o tym, żeby prowadzić bloga i pisać na nim mini opowiadania, ale wstydzę się tego co powiedzą moi znajomi”. To wszystko cytaty z osób, które chciałyby pisać, ale się boją i z tego strachu kontrolują się dusząc w zarodku swoje flow.

Kiedy piszesz pozwól sobie popełniać błędy. Nie zastanawiaj się nie tylko nad tym jak twój tekst zostanie oceniony, ale też nad tym czy jest poprawny, dobrze brzmi, czy niczego mu nie brakuje. To wszystko zrób po tym jak skończysz pisać. Wtedy siądź nad tekstem, przeczytaj go i pomyśl czy jest taki jak chcesz żeby był, czy niczego mu nie brakuje, jak możesz go ulepszyć?

To, co napiszesz pod wpływem natchnienia, strony które powstaną kiedy słowa z ciebie płyną, to twój brudnopis, twoja surówka.

Kiedy pomyślisz, że to nie będzie gotowy tekst, to łatwiej ci będzie sobie odpuścić strach czy to będzie dobre, bo wszystko możesz poprawić, zmienić. Praca nad własnym tekstem, nie w trakcie pisania, tylko kiedy to co napiszesz się trochę odleży, to praca w trakcie której najwięcej się uczysz. Wtedy szkolisz swój warsztat pisarski, poprawiasz umiejętności, wyrabiasz sobie styl. Z twojego przepływu powstaje surowy materiał, który bierzesz na warsztat i szlifujesz. Czasami będzie potrzebował więcej, a czasami mniej pracy. Z czasem zauważysz, że jeśli poprawisz coś kilka razy to przestaniesz popełniać ten błąd. Powtórzę jeszcze raz: kiedy poprawiasz własny tekst najwięcej się uczysz. To bardzo ważny etap pisania, niezależnie od tego czy piszesz powieść czy artykuły na bloga czy do prasy.

Wielu osobom wydaje się, że pisanie składa się tylko z tego pierwszego etapu, kiedy wyrzucamy z siebie tekst, przelewamy myśli na papier. A to tylko połowa drogi. Druga część jest równie ważna jak pierwsza i zazwyczaj potrzeba mnóstwa praktyki, żeby od razu napisać tekst, który praktycznie nie wymaga pracy. To nie jest kwestia czegoś co nazywamy „talentem” tylko umiejętności jasnego wyrażania się, posługiwania się językiem, którą nabiera się z czasem. Im więcej będziesz pracować ze swoimi surowymi tekstami, tym szybciej zaczniesz pisać lepiej od razu. Przepis na udany tekst jest taki: najpierw dawaj się ponieść, pisz kiedy tylko dopadnie cię na to ochota, wyrzucaj z siebie zdania i pomysły. Odłóż swoją surówkę na jakiś czas, a potem pracuj nad nią, poprawiaj, ulepszaj.

Jest jeszcze jedna rzecz, o której chciałam powiedzieć. Coś, czego doświadczyłam niedawno na własnej skórze. Podążać za flow znaczy być wyluzowanym i kiedy coś idzie zupełnie nie tak jak sobie zaplanowałeś/łaś spokojnie zmienić kierunek i dać się ponieść. Wtedy dzieją się rzeczy naprawdę magiczne.

Jak zostać SZCZĘŚLIWYM pisarzem

„Pisarzem jest ten, kto pisze” napisała Regina Brett, a potem wymieniła wiele sposobów na to jak nie zostać pisarzem. Jeśli ominął cię ten bardzo zabawny i szalenie prawdziwy tekst, to koniecznie go przeczytaj, uśmiejesz się, a w niektórych punktach może zobaczysz siebie.

Widziałam już wiele recept na to jak zostać pisarzem. Są książki o takim tytule, są listy punktów do spełnienia. Nie chcę tworzyć kolejnej, chcę zrobić coś więcej: powiedzieć ci jak zostać szczęśliwym pisarzem. Przez ostatnie lata coraz bardziej odkrywam, że nie ma sensu robić rzeczy, które nie przynoszą szczęścia, że osiąganie celów, które nas nie cieszą nie jest tym czego pragnę. Jeśli zatem pisanie nie przynosi ci poczucia szczęścia tylko frustrację to albo przestań pisać albo… zacznij pisać inaczej.

 

Zostań nie tylko pisarzem, zostań szczęśliwym pisarzem!

Pisz wtedy kiedy masz na to ochotę.

Jeśli nigdy nie masz ochoty na pisanie to może ono po prostu nie sprawia ci przyjemności? W takim razie dlaczego chcesz zostać pisarzem?

Daj swojemu pisaniu szansę rozwoju.

Kiedy już zaakceptujesz, że nie jest idealne i takie jak sobie marzysz stwórz mu możliwości nauki. Pisałam już o tym, że pisania można się nauczyć. Ucz się jak pisać opisy, jak pisać dialogi, szukaj swojego stylu. Poznawaj coraz nowe narzędzia pisarskie.

Akceptuj swoje pisanie takim jakie jest w danym momencie.

Nie wyżywaj się na swoim pisaniu, nie drzyj kartek z wściekłością, bo nie umiesz napisać dobrego dialogu. Może dziś nie umiesz, a za miesiąc się nauczysz.

Nie proś o ocenę swojej twórczości osób niekompetentnych.

Dlaczego wystawiasz swoje pisanie pod osąd kogoś kto się na tym nie zna? Jeśli naprawdę chcesz się dowiedzieć co wychodzi ci dobrze, a z czym radzisz sobie gorzej, skonsultuj się z kimś, kto wie o czym mówi i jeszcze będzie w stanie udzielić ci wskazówek.

Każdy artysta miewa trudne momenty.

Kiedy tworzysz, pozbywasz się energii, ładujesz ją w swoją twórczość. Znajdź źródło twojej energii, znajdź coś co pozwala ci się naładować, poczuć bardziej żywym, szczęśliwym. Nieważne czy to jest czytanie książek, gra w badmintona czy jazda na rowerze bez trzymanki (moje top 3), rób to co powoduje, że czujesz się szczęśliwy/a.

Nadaj swojemu pisaniu priorytet na miarę twoich celów.

Jeśli chcesz pisać bloga to rezerwuj sobie czas, którego potrzebujesz żeby systematycznie pisać posty. Jeśli piszesz wiersze to kup sobie piękny zeszyt i pozwalaj sobie na zadumane chwile. Jeśli chcesz napisać powieść to nie rób tego na biletach tramwajowych, tylko potraktuj swoje marzenie poważnie.

Nie porównuj się.

Raz na zawsze odpuść sobie porównywanie swoich tekstów z innymi. Może ktoś pisze super śmieszne świetne sceny dialogowe, z którymi ty masz problem, ale za to ty masz niesamowitą wyobraźnię i umiesz od ręki wymyślić magiczny świat? Zauważ swoje umiejętności i ciesz się nimi!

Dbaj o siebie kiedy piszesz.

Traktuj siebie dobrze. Miej wygodne miejsce do pisania, ładny zeszyt, osobne, uporządkowane pliki w komputerze. Niech pisanie będzie super miłym momentem! Zrób sobie pyszną herbatę. Może lubisz pogryzać herbatniki, a może denerwuje cię bałagan na biurku i chcesz mieć je puściutkie. Zrób to dla siebie. Dbaj o przerwy, nie siedź godzinami w niewygodnej pozycji, bo od pisania nie mają boleć cię plecy!

Nie utrudniaj sobie pisania.

Nie stawiaj sobie za cel napisanie 3 tomów sagi dziejącej się w XVI wiecznej Francji, jeśli nie masz o tym zielonego pojęcia. Pisz to, co przychodzi ci z największą łatwością.

Nie rób sobie presji.

Nie rób presji swojemu pisaniu. Nie musisz dostać Nike ani napisać bestsellera. Pisz po to żeby być szczęśliwym. Pisz, żeby się wyrazić. Może wcale nie musisz pisać książki? O tym co innego można pisać napisałam tu. Może największą frajdę sprawia ci teraz pisanie haiku. I świetnie, kto powiedział, że to jest gorsze od kryminałów? A że kryminał jest gorszy od prozy artystycznej? Nie ma lepszego i gorszego pisania, jest tylko to które cię uszczęśliwia i to które ci szczęścia nie daje.

Zostań szczęśliwym pisarzem. Powodzenia!

podpis2

Pisz to, co chcesz czytać

Na ostatnich zajęciach kursu pisania powieści Pisz i kropka! niechcący wywołałam małą burzę.

Poprosiłam uczestniczki, żeby zastanowiły się nad trzema kluczowymi kwestiami: co chcą opowiedzieć, jak chcą to opowiedzieć i komu opowiadają, co dają swojemu czytelnikowi. Powiedziałam im o powieściach gatunkowych jako możliwej formie, że z jednej strony jest łatwiej ją napisać, bo cechy gatunku wyznaczają pisarzowi ścieżkę, tworzą szkielet, a z drugiej to wielka sztuka napisać dobrą powieść gatunkową. Bardzo cenię dobrą literaturę popularną i myślę, że trudniej napisać książkę tego gatunku, którą przeczyta, pokocha i zainspiruje się tysiące osób niż prozę artystyczną, która zachwyci kilku krytyków, ale mało kto ją zrozumie, a już na pewno nikt nie będzie trzymał koło łóżka. Początkujący autorzy jednak często – i nie inaczej było właśnie na kursie – wzdrygają się na myśl, że ich książka mogłaby zostać zakwalifikowana jako „popularna”. Wydaje im się, że to gorsza literatura, niższych lotów i marzą o napisaniu książki artystycznej, bo w ich mniemaniu taka jest lepsza. Ja nie uważam, że coś jest lepsze albo gorsze.

Jestem przeciwna wartościowaniu, buntuję się przeciwko podziałom na literaturę prostą i ambitną tak jakby ta druga miała być w czymś lepsza.

Jest inna, bo daje nam coś innego. Na przykład niekoniecznie przyjemność czytania ani relaks. Zamiast dzielenia prozy na popularną i artystyczną proponuję podział ze względu na to co chcemy dać czytelnikowi: literatura rozśmieszająca, relaksująca, inspirująca, dołująca, strasząca, zasmucająca, przejmująca, poruszająca… itd.

Myślę też, że zamiast myśleć czy moja książka będzie wystarczająco ambitna lepiej podejść do pisania z innej strony i zacząć od odpowiedzi na pytania:

Dlaczego piszesz?

Dlaczego/ po co chcesz napisać książkę?

Co chcesz w niej powiedzieć?

Co jest dla ciebie ważne?

Jaka to jest dobra książka dla ciebie?

Co lubisz pisać?

Kiedy sobie to uświadomisz i zobaczysz swoje odpowiedzi czarno na białym może zmienisz podejście do swojej książki. A może utwierdzisz się w przekonaniu, że to dobra droga. Jest jeszcze jedna wskazówka, która zawiera w sobie wiele rzeczy: Pisz to co chcesz czytać. To hasło Sarah Selecky – nauczycielki pisania z Toronto. Sarah ma na swojej stronie napisane dużymi literami: Write what you want to read. I ja się pod tym absolutnie podpisuję. Bloga Sarah czytam od dawna i jeśli czytasz po angielsku to bardzo ci go polecam. W ostatnim artykule napisała:

Pisz to co chcesz czytać. Pisz, żeby się czegoś pozbyć. Pisz, żeby poczuć radość pisania o czymś prawdziwym. Napisz coś niestosownego. Napisz coś nieoryginalnego. Napisz coś, czego nikt wcześniej nie napisał. Pisz, bo czujesz się dobrze kiedy coś robisz. Pisz jak buntownik, pisz jak nastolatek.

A ja bym dodała:

Pisz z głębi swojego serca. Pisz o tym co ciebie ciekawi. Pisz kiedy masz dobry nastrój i kiedy ci smutno. Pisz śmiesznie albo strasznie. Pisz bez hamulców. Pisz tak jak mówisz. Pisz prawdziwe. Pisz kiedy ci się podoba. Pisz kiedy wydaje ci się, że nie chce ci się pisać. Pisz w swoim stylu. Pisz swobodnie. Pisz szczerze.

I przestań wreszcie się oceniać!

podpis2

10 pomysłów na to co możesz pisać

Nikt nie powiedział, że musisz pisać książkę.

Możesz wcale nie chcieć napisać książki, tylko po prostu lubić pisać. A może to jeszcze nie twój czas, pomysł albo historia jeszcze w tobie nie dojrzały. Pisanie jest fajne, daje frajdę i niekoniecznie musi być ciężką pracą nad długim tekstem. Wrzuć na luz i baw się pisaniem! Specjalnie dla was zrobiłam listę pomysłów na to co możesz pisać.

Pamiętnik

To może być zwykłe zapisywanie tego, co się wydarzyło. Kiedyś poznałam panią, która opowiadała, że przez całe życie pisze dziennik i teraz podczytuje swoim dorosłym juz dzieciom fragmenty o tym jak się urodziły, jak powiedziały pierwsze słowo, jak wyglądał ich pierwszy dzień w szkole. Podczas popołudnia z rodziną wybierają datę na chybił trafił i sprawdzają co robili np. 9 kwietnia 1992 roku. Ale pamiętnik nie musi być dokumentalnym zapisem, możesz prowadzić dziennik dobrych myśli i zapisywać miłe rzeczy albo prowadzić zapiski artystyczne na temat tekstów, filmów, obrazów albo po prostu pisać o swoich emocjach .

Dziennik „fotograficzny”

Łap kadry, sceny, które cię poruszyły. To się bardzo sprawdza w podróży, ale kto powiedział, że na co dzień nie możesz się czuć jak w podróży? Wyostrz swoje zmysły, miej oczy dookoła głowy, chłoń świat wokół. Zapisz sobie w głowie kadr z elegancką staruszką wyciągającą okruszki dla kaczek z torebki, z młodym chłopakiem mknącym na rowerze bez trzymanki… jak wyglądali? Co mogli sobie myśleć w tamtej chwili? Zrób z nich swoich bohaterów i napisz miniaturę. Poetycką, melancholijną a może pełną akcji, z suspensem. Ty wybierasz.

Wiersz

Dla wielu osób wydaje się to zupełnie niemożliwe, tak jakby pisanie poezji było wyższym stopniem wtajemniczenia. A to przecież nieprawda. Wiersz to nic innego jak słowa, które przychodzą ci do głowy ułożone w linijki. Możesz bawić się wieloznacznością, tworzyć metafory, pisać coś co nie ma oczywistego sensu. Powiem wam tajemnicę – w listopadzie napisałam pierwszy wiersz od czasów liceum, o morzu. Następny w lutym na warsztacie z książką Julii Cameron. Od tego czasu wiersze czasami do mnie przychodzą, słowa pojawiają się same i zapisuję je w notesie albo nawet (o zgrozo!) w telefonie. Po prostu.

Bajkę dla dziecka

Lubisz opowiadać historie dla dzieci? Napisz bajkę dla swojego albo zaprzyjaźnionego malucha. To wspaniały prezent, a ty będziesz mieć frajdę w puszczeniu wolno swojej wyobraźni. Przecież wszystko jest możliwe: smoki, elfy, magiczne ołówki i koraliki, czarodzieje, statki kosmiczne, mówiące zwierzęta… Nie ograniczaj się! Każdy pomysł jest dobry. Możesz też napisać swoją wersję znanej baśni albo legendy.

Opowiadanie

Może nie jesteś jeszcze gotowy/a na powieść, a może po prostu krótkie formy to twój żywioł. Opowiadanie ma jeden wątek, mało bohaterów i luźną konstrukcję. Możesz wybrać dowolną historię: romantyczną, fantastyczną, przygodową – nie ma ograniczeń. Możesz wpleść w nie dialog albo opis wnętrzna. Twoje opowiadanie może mieć dwie strony albo dwadzieścia. Najlepiej tego nie planuj, po prostu zacznij pisać i zobacz co z tego wyniknie!

Wspomnienia dziadków

Sama chciałam to wielokrotnie zrobić i znam wiele osób, które nosi się z takim zamiarem. Ty też o tym myślisz? To wyjmij to marzenie ze swojej listy, umów się z babcią na herbatę i ciasto i zacznij pisać. Czasami nie ma sensu na siłę wymyślać historii kiedy życie podsuwa nam najciekawsze fabuły. Jestem pewna, że każdy znajdzie w historii swojej rodziny materiał wart spisania.

List miłosny

Kiedy ostatnio napisałeś/łaś list do kogoś kogo kochasz? Może bardzo dawno temu a może nigdy. Każda okazja jest dobra żeby napisać do bliskiej osoby. Mail to nie to samo co odręcznie napisany list. Może być o wszystkim, o tym co u ciebie albo o waszym wspólnym wspomnieniu –zacznij od „pamiętasz jak…”, a ciąg dalszy popłynie. Możesz też zrobić coś wspaniałego i napisać list miłosny do siebie. Wyobraź sobie, że jesteś kimś, kto jest w tobie zakochany. Co chciałby/chciałaby ci powiedzieć?

Miniatury o małych przyjemnościach

Przypomnij sobie Amelię. Pomyśl o małych rzeczach, które lubisz, drobiazgach, na które nikt mógłby nie zwrócić uwagi, a tobie sprawiają przyjemność. Napisz o pierwszym łyku kawy, o odwijaniu czekolady ze złotka, o zatapianiu dłoni w ciepłym piasku… Co lubisz tak naprawdę? To może być dosłownie kilka zdań. A może wyjdzie ci cała strona albo dwie. Nie myśl o tym, po prostu zamknij oczy i przypomnij sobie coś co sprawia, że masz gęsią skórkę i o tym napisz.

Przepis z historyjką

Jeśli jak ja lubisz gotować i czytać i rozmawiać o jedzeniu to jest coś dla ciebie. Na pewno masz wiele przepisów do których możesz opowiedzieć historię. Skąd się wzięły, co ci przypominają, jak je wymyśliłaś/łeś. Zacznij od jednego przepisu, a kto wie co będzie dalej, może zapiszesz cały zeszyt albo zaczniesz prowadzić bloga?

Strumień świadomości

Nie musisz wcale wiedzieć co chcesz napisać. Wiele nauczycieli kreatywnego pisania i twórczej pracy w ogóle poleca pracę ze strumieniem świadomości. Bierzesz kartkę i piszesz bez zastanowienia wszystko co pojawia się w twojej głowie. Emocje, myśli, wspomnienia. Bez cenzury, bez wybierania, bez dbania o styl. Nie myśl o tym co piszesz, po prostu pisz!

podpis2

 

Twoja książka to maraton

Na pewno zauważyliście, że coraz więcej ludzi biega i startuje w maratonach. Przyglądałam się ostatnio perfekcyjnie zaplanowanemu planowi treningowemu i olśniło mnie: napisanie książki tak samo go wymaga. Ostatnio pisałam o tym, że pisania można się nauczyć i że nie mamy oporów żeby uczyć się tańczyć sambę albo piec ciasto ale wydaje nam się, że pisanie to umiejętność, którą po prostu powinniśmy posiadać. Dzisiaj pójdę o krok dalej i zacznę w miejscu, w którym już wiesz, że pisania możesz się nauczyć.

Ok, więc umiesz pisać, wiesz jak składać zdania, kiedy chcesz opowiedzieć o tym co czujesz to mniej więcej wyrażasz się w słowach. Cały czas się uczysz, nie robisz sobie wyrzutów kiedy coś ci nie wychodzi, tylko ćwiczysz więcej. Jest dobrze. I teraz chcesz napisać książkę. Ale napisanie książki jest jak przebiegnięcie maratonu. Czy ktoś, kto chce pobiec go odpowiedzialnie, ukończyć i na końcu nie umrzeć po prostu budzi się pewnego dnia i staje na starcie? Nie, o nie. Ten ktoś przygotowuje się do maratonu, trenuje. Bieg maratoński jest ukończeniem długiego procesu przygotowań.

Można napisać książkę bez planu, bez przygotowań, w szale. Tak samo jak niektórzy biegną maraton: nie wiedzą co robią, decydują się na zbyt wielki dla swojego organizmu wysiłek przypłacając skrajnym wyczerpaniem i groźnymi kontuzjami. Jeśli tak nie chcesz, jeśli chcesz przebiec swój maraton w dobrym stylu, a wieczorem uczcić go na kolacji (i założyć szpilki!) potrzebujesz planu treningowego.

Potraktuj siebie i swoją książkę z szacunkiem i na serio, a cały proces nie tylko będzie przyjemniejszy ale jeszcze zakończy się zdecydowanie lepszym wynikiem.

A szansa na to, że to nie będzie jedyna książka/maraton w twoim życiu wzrosną.
Na początku musisz dobrze ocenić swoje możliwości, swój stan początkowy. Zastanów się czy jesteś gotowy/a do pisania książki, czy naprawdę tego chcesz? Czy jesteś w stanie zrezygnować z innych rzeczy, żeby mieć czas na pisanie? Czy jesteś gotowy/a nadać pisaniu priorytet? Zobacz w wyobraźni swoją książkę gotową, realnie poczuj tą chwilę kiedy trzymasz ją w dłoniach. Wyobraź sobie, że wbiegasz na metę. Uwierz, że możesz to zrobić, to tylko kwestia twoich chęci. I dobrego planu!

Kiedy już masz przed sobą jasny cel zastanów się jak zorganizować czas na pisanie, na twoje treningi. Ile możesz poświęcić w tygodniu? Trzy popołudnia? Jeden cały dzień plus dwa wieczory? Ustal sobie swoje dni na pisanie, zarezerwuj ten czas, może wychodź wtedy z domu z komputerem albo zeszytem? Wpisz pisanie w stały plan twoich zajęć. Bardzo konkretnie. Nie napiszesz książki jeśli będziesz siadać do pisania raz na jakiś czas, co dwa tygodnie na 20 minut. Widziałeś/łaś kiedyś maratończyka, który idzie pobiegać raz w miesiącu jak mu się zachce, a na 5 kilometrze przerywa, bo go bolą nogi?

Świetnie, masz swój cel i swoje stałe dni i pory na pisanie.

Idzie ci całkiem dobrze, trzymasz się tego. Teraz potrzebujesz jeszcze wyznaczyć sobie małe cele po drodze. Np.: w tym tygodniu spotkam się z bohaterem. Do soboty napiszę scenę pocałunku w samochodzie. Następnym razem spiszę do końca notatki z dyktafonu. Zapisuj sobie listę rzeczy do zrobienia, kolejne kamienie milowe, kolejne etapy twojej książki. Pamiętaj, że nie każda „sesja pisarska” nie każdy „trening” będzie tak samo efektywny. Nie możesz od siebie wymagać że zawsze będziesz pisać/biec na maksa. Słuchaj siebie, swojego organizmu, swojego serca. Czasami masz lepszy czas i wtedy zaplanuj cały dzień pisania i dużo do zrobienia, np. cały rozdział. A czasami idzie ci gorzej, nie masz pomysłu. Ale nie odpuszczaj wtedy całkiem, zrób coś mniejszego, przeczytaj na głos to co już napisałeś/łaś, wprowadź poprawki.

Systematyczna praca jest bardzo ważna. Ale to nie wszystko. Biegacz potrzebuje dobrej diety. Posiłki muszą być maksymalnie odżywcze, inne przed biegiem, inne po. To bardzo ważne.A czym ty, pisarzu, karmisz swój umysł? Czy dajesz mu suche bułki i myślisz, że da radę przebiec maraton?

Jeśli chcesz pisać potrzebujesz inspiracji, pobudzenia i tak samo odpoczynku, regeneracji.

Zastanów się co najbardziej dostarcza ci jednego i drugiego. Czytaj, oglądaj filmy, obserwuj rzeczywistość, notuj… sposobów na inspirowanie się jest wiele i czas, żebyś znalazł/a swoje. Tak samo jest z odpoczynkiem. Pisanie to często duży wysiłek. Nie bagatelizuj tego, musisz się zregenerować. Idź na spacer. Wyczyść umysł. Najlepsze pomysły najczęściej wpadają kiedy nie siedzi się przy biurku. Kiedy się rozluźnisz spojrzysz na swoją książkę z innej perspektywy.
Trzymam kciuki za twój plan. Pamiętaj, żeby nie przejmować się chwilowymi niepowodzeniami, każdy ma gorsze dni. Po prostu pisz. I dbaj o siebie!

podpis2

Czy pisania można się nauczyć?

Tak. Pisania można się nauczyć tak samo jak gotowania, jeżdżenia na rowerze, tańczenia samby i szydełkowania. Jak każda z umiejętności, pisanie może nam przychodzić z większą lub mniejszą łatwością. Są ludzie, którzy po pierwszej lekcji samby mogliby jechać do Rio i śmigać w piórach i tacy, którzy potrzebują 10 albo 20 lekcji. Ktoś piecze ciasto jak ma 10 lat (ja upiekłam bez mąki), a ktoś jak ma 30 i potrzebuje hiper dokładnego przepisu.

Ale każdy, absolutnie każdy może nauczyć się piec ciasto i tańczyć sambę. I pisać.

Czy kiedy chcesz nauczyć się gotować to oglądasz kuchnię TV? Kiedy chcesz tańczyć sambę to siedzisz na kanapie i wgapiasz się w tancerzy na youtubie i wydaje ci się, że twoje nogi i biodra zapamiętują kroki? Czy masz przekonanie, że powinnaś/powinieneś wejść na scenę i twoje ciało po prostu ma znać sambę? Nie?

To czemu wydaje ci się, że od czytania uczysz się pisania? I przede wszystkim czemu myślisz, że pisanie masz mieć we krwi i kiedy zaczniesz to spod twoich palców po prostu powinna gładko wypłynąć najlepsza powieść jaką świat widział?

Pisania nie tylko można się nauczyć, trzeba się go uczyć. Co to jest pisanie? Wyrażanie swoich myśli i emocji za pomocą słów. Tak jak w tańcu wyrażasz się gestem, w malarstwie i fotografii obrazem, w gotowaniu smakiem, w rzeźbie kształtem, w pisaniu wyrażasz się słowem. Żeby pisać potrzebujesz umieć wyrażać swoje myśli i emocje i umieć używać słów, czyli układać je w zdania, akapity, rozdziały. Pierwszego i drugiego można się nauczyć. To się nie dzieje samo – jeśli czegoś nie umiesz robić, to od samego myślenia, że chcesz to robić, nie pojawi się umiejętność. Musisz ćwiczyć, próbować, praktykować. Musisz popełniać błędy. Ile razy pomylisz kroki i koślawo postawisz nogę zanim zatańczysz mistrzowską sambę? Ile spędzisz godzin w kuchni zanim zrobisz piętrowy tort bezowy? Ile zapisałeś/łaś już kartek skoro chcesz umieć pisać?

Jeśli chcesz się nauczyć pisania musisz robić następujące rzeczy: Pisać . Jak najwięcej. Najlepiej codziennie. Pisać różne rzeczy:

luźne notatki, słowa, które przychodzą ci do głowy, zapisywać brudnopisy

próbować różnych gatunków, na które masz ochotę, nie ograniczać się do jednego

zadawać sobie (wymyślać albo szukać gotowych) zadania do napisania (gotowe inspiracje i ćwiczenia ode mnie znajdziesz tutaj)

pisać to, co jest w tobie, dawać sobie prawo do wylewania z siebie potoku słów, nawet jeśli on ci się wydaje wielkim bałaganem

zrobić sobie Laboratorium swojego stylu – jak to zrobić możesz przeczytać w poprzednim artykule

nadać swojemu pisaniu priorytet. O tym jakie to ważne możesz przeczytać w tym artykule.

czytać analitycznie – czytać i rozkładać na czynniki pierwsze rozdziały i akapity innych pisarzy, patrzeć jak oni to robią i szukać tego, co ci się podoba, próbować pisać tak samo, a potem od tego odchodzić i pisać po swojemu Dać sobie szansę rozwijać się pisarsko, pójść na warsztat pisania, dołączyć do twórczej grupy

Pisać, pisać i jeszcze raz pisać!

Zapewniam cię, że osób, które rodzą się z umiejętnością pisania jest naprawdę mało, a za książkami które czytasz i podziwiasz stoi redaktor, który długo pracował z autorem i wyciskał z niego siódme poty. Zapewniam cię, że gdybyś zobaczył/a pierwszą wersję powieści, która ci się tak podoba to padłbyś z wrażenia jak dużo się zmieniło i ile autor/ka włożył/a w to pracy. Zapewniam cię, że ty też możesz napisać książkę. Ale żeby to zrobić, musisz ćwiczyć pisanie. Zabieraj się do pracy!

podpis2